Wednesday, January 12, 2011

Piguła czy zioło?

Piguła czy zioło?

Autorem artykułu jest Jacek Kobus



Oczywiście: ani jedno, ani drugie. Zdrowym po prostu trzeba być. Na choroby ani piguły (czyli tzw. „medycyna oficjalna“), ani zioła (czyli tzw. „medycyna naturalna“) zbyt wiele pomóc nie mogą. Skąd ten sceptyzm?

Po pierwsze – każdy musi umrzeć. Wcześniej czy później. Zaś zanim to się stanie, funkcje organizmu nieuchronnie muszą ulec rozprzężeniu. Jest to zjawisko zgodne z ogólnym biegiem procesów w naszym Wszechświecie, od którego nasze narodziny, wzrost i okres pełni sił były tylko lokalnym wyjątkiem. Okupionym, naturalnie, proporcjonalnym wzrostem entropii w otoczeniu (np. w postaci zalegających do tej pory w głębszych warstwach niektórych ze śmieciowisk, jakie przez te 30 lat zdziczenia powstały na naszej posiadłości pokładów zużytych pieluch – zebraliśmy ile się dało, jest to coś obrzydliwego do niemożliwości wręcz!).


Po drugie – zarówno ziółka, jak i leki, to tylko część większej całości. Mieliśmy swego czasu z Panem Wojciechem dyskusję o tym, na ile nasze zdrowie zależy od naszych genów, a na ile, od otoczenia: diety, rodzaju zajęć, jakim się oddajemy, trybu życia. Niewątpliwie pogorszenie się stanu zdrowia ludzkości po tym jak demograficznie wybuchła na skutek rewolucji neolitycznej można, bowiem tłumaczyć na dwa sposoby. Albo tym, że jest nas więcej niż wcześniej, szanse na przeżycie mają, zatem także i słabsze genotypy, które – nie umierając na tyle wcześnie by swoim kwękaniem statystyk nam nie psuć – są właśnie powodem, dla którego tylu z nas ciągle na zdrowie narzeka. Albo też dietą, do której nasz organizm nie jest przystosowany i niezdrowym dla niego trybem życia, który do tego rodzaju zwyrodnień prowadzi. Najprawdopodobniej oba te czynniki działają tu łącznie. Tak czy inaczej jednak, każde leczenie jest już przejawem klęski. Normalnie nasz organizm powinien sam sobie radzić z zarazkami.


Oczywiście, nie mówię tu o tak oczywistych rzeczach jak nastawienie ręki złamanej na skutek upadku ze skały (albo z drabiny przystawionej do murów obleganego miasta, albo podczas bójki w karczmie, albo…) czy zszycie rany po pazurach tygrysa szablozębnego (od noża, miecza,  odłamka granatu…), a nawet – trepanacja czaszki w celu wycięcia guza, jaki się nam pod jej powierzchnią nabił. Takie rzeczy robiono już w paleolicie, ogólnie rzecz biorąc medycyna notuje w tym zakresie ciągły i prawie nieprzerwany od 100.000 lat postęp i nie ma powodu wątpić w tego rodzaju terapii skuteczność. Nasza – co do zasady: mechaniczna – ingerencja pomaga we właściwy sposób spożytkować ten potencjał samonaprawczy, który organizm sam z siebie posiada. Jeśli nie nastawimy złamanej ręki, to się nam ona krzywo zrośnie. Jeśli nie zszyjemy rany, to pacjent umrze z upływu krwi nim trombocyty zasklepią przerwane naczynia, a rozcięte tkanki ulegną regeneracji. Itd., itp.


Z całą resztą było i jest o wiele gorzej. I to niezależnie od tego, czy ludzie leczyli się ziołami, puszczaniem krwi, odczynianiem uroków czy najnowszą farmakologią. Choroba jest tu bowiem skutkiem a nie przyczyną. Przyczyną dolegliwości, na które staramy się w taki czy inny sposób zaradzić jest porażka naszego organizmu, utrata lub osłabienie niektórych jego funkcji. Taka utrata funkcji pewnych układów naszego ciała sama w sobie może być dolegliwa (jak chociażby utrata pamięci, niepłodność, kiepski wzrok itp.), a jeśli dotyczy układu odpornościowego – pozwala zarazkom szerzyć śmieć i zniszczenie.


Zioła, farmakologia, a już najpewniej – odczynianie uroków (a tak! Bo jeśli poddany tym zabiegom wierzy w nie święcie, może mieć większą szansę niż przyjmujący najdoskonalsze leki sceptyk…) może w jakimś stopniu zakłócone funkcje organizmu przywrócić. Dlaczegoś jednak te funkcje uległy zakłóceniu. Czy winne są temu geny czy tryb życia – to już mniej istotne. Genów na razie zmienić nie sposób, a zmiana trybu życia bywa niekiedy prawie równie kłopotliwa.


Prawdę pisząc nie bardzo wierzę w jakieś perspektywy radykalnej odmiany tego stanu rzeczy w przyszłości. Tzn. owszem, pewnie medycyna nauczy się lepiej niż teraz radzić sobie np. z rakiem. Zapewne uda się w końcu opanować AIDS, a bodaj i zwykłą grypę (choć to o wiele trudniejsze!). Ale czy jest możliwe wynalezienie panaceum, czyli leku na wszelkie choroby..? Że co, że medycyna czegoś takiego nie szuka, że to tylko mit alchemików (nie średniowiecznych wcale, bo to nieprawda, że w średniowieczu kwitły takie przesądy jak magia, alchemia czy astrologia! To czasy nowożytne są świadkiem ich rozkwitu, a nam współczesne – szczególnie!)? Owszem, metodologia nauk medycznych zapewne czegoś takiego nie obejmuje, jako świadomie zakładanego celu działania. Czy jednak ten stały, powolny, oparty na mozolnym testowaniu coraz to nowych technik i substancji postęp nie do tego, aby – w granicy – zmierza?


Tyle tylko, że ta granica, jest też granicą człowieczeństwa. Wyobrażam sobie – jeśli wolno pogdybać – dwa możliwe rozwiązania problemu ludzkiego zdrowia, oba radykalne i ze wszystkich chorób raz na zawsze leczące. Pierwszym jest manipulacja genetyczna. Drugim – głęboka ingerencja techniczna w ludzkie ciało: przy pomocy nanotechnologii na przykład. Czy jednak skutkiem jednego i drugiego działania będzie zdrowy człowiek, czy raczej – zdrowy przedstawiciel zupełnie nowego gatunku, z naszym już tylko zewnętrzny kształt ciała (albo i to nie…) dzielący...?


Pytanie też, czy się nam nauka w ogóle nie zatka od wybuchu bomby megabitowej wcześniej, nim jedno lub drugie będzie możliwe?


Oczywiście, że tak samo nie daje żadnych szans na idealne zdrowie ziołolecznictwo. Fakt, że może gdzieś istnieją populacje bardzo zdrowych ludzi, którzy z naszą „medycyną oficjalną“ nie mieli wiele kontaktu niczego tu nie dowodzi. Na te populacje trzeba bowiem patrzeć całościowo, a nie koncentrować się tylko na ziółkach, które zażywają. Jak silna jest wśród nich presja selekcyjna środowiska? Jak często panuje głód, który brutalnie słabsze genotypy odsiewa? Jak często wybuchają walki o skąpe zasoby pożywienia? Ilu – najczęściej: słabszych, mniej uważnych, wolniej reagujących – ginie w wypadkach wszelkiego rodzaju? Dalej: co jedzą, czy stres, który przeżywają jest ciągły czy też pozwala na chwile wytchnienia, jak wiele pracują i w jaki sposób? Dopiero połączenie tych wszystkich czynników z trwającą wiele tysięcy lat obserwacją i testowaniem najrozmaitszych roślin (a i zwierząt!) występujących w danym środowisku dać może lokalnie populację bardzo zdrowych ludzi. Oczywistym jest, że zastosowanie samych tylko ziółek u ludzi żyjących zupełnie gdzie indziej i zupełnie inaczej, tak wspaniałego efektu nie da, bo dać nie może.

 

Asháninka

Peruwiańscy Indianie Asháninka znani ze swego końskiego zdrowia i zamiłowania do ziół... różnych zresztą!


Zgadzam się tylko, że jeśli stosować te ziółka – to w sposób możliwie zbliżony do tego, jak to robią ich pierwodkrywcy. Tym się właśnie ziółka od piguł różnią. Medycyna stara się działać „małymi kroczkami“, stojąc na ile tylko to możliwe zasadę jedynej różnicy. Testuje się zatem pojedyncze substancje, w miarę możliwości odnosząc ich działanie do funkcji jednego organu. Szaman zbierający zioła tak postępować nie może. Przede wszystkim – nie ma jak wyodrębnić z rośliny tego, co użyteczne (czyli tej jednej, jedynej substancji aktywnej, o którą chodzi), od tego co obojętne (wedle naszej wiedzy…). Jedyny możliwy dla niego eksperyment – metoda prób i błędów – siłą rzeczy metodę jedynej różnicy wyklucza. Stąd też „postęp“ w tradycyjnym ziołolecznictwie jest raczej powolny – trzeba go mierzyć stuleciami, jak nie tysiącleciami.


Uzyskuje się w wyniku tego postępu recepturę: zbierz takie a takie części takiej a takiej rośliny i postępuj z nimi tak a tak. W efekcie chory na takie a takie choroby – wyzdrowieje. Czy wynika to z działania jednego czy stu alkaloidów uwalnianych z tej rośliny, tego przecież szaman nie wie i wiedzieć nie ma jak. Ale też, powtórzenie tego samego efektu przy pomocy farmakologii nie zawsze będzie możliwe. My też przecież nigdy nie możemy wiedzieć tak do końca, czy setny alkaloid z tej mieszanki którąśmy w laboratorium z tej roślinki wyodrębnili i który wedle naszych badań nie ma żadnego znaczenia, jest tak naprawdę dla skuteczności kuracji potrzebny, czy nie jest? I co się tak naprawdę stanie, jeśli zastąpimy go „obojętnym“ wypełniaczem w pigułce?


Jeśli mam to porównać do czegoś, na czym się znam, to do hodowli koni oczywiście. Tradycyjnie, wojownicy selekcjonowali swoje wierzchowce ze względu na całe multum cech: bo i szybkość się liczyła i wytrzymałość i wzrost (co by jakoś wyglądać na tym koniu – a i możliwość walnięcia czymś ciężkim bliźniego z góry nie jest bez znaczenia!) i zdrowie i posłuszeństwo i chęć współpracy. Zresztą nie werbalizowali raczej tego w taki sposób, bo to, jak ma wyglądać i jak ma się zachowywać idealny koń bojowy było raczej przedmiotem intuicji, pewnego całościowego wyobrażenia, dość trudnego do wyrażenia w inny sposób niż przy pomocy mniej lub bardziej poetyckich porównań. Postęp hodowlany w takich warunkach jest prawie niezauważalny. Ale też i efekty, jeśli już się takowe osiągnie (akurat u mnie biega kilka takich po Wielkim Padoku w tej chwili – nie powiem, nie sposób narzekać!), nie do przecenienia.
Pierwsi Anglicy zerwali z tym schematem. Oni swoje konie selekcjonowali ze względu na jedną tylko cechę: szybkość w galopie. No i dorobili się w tempie absolutnie rekordowym, bo w ciągu zaledwie dwóch stuleci, koni naprawdę świetnych: koni pełnej krwi angielskiej. Tyle, że wszystkie te cechy, na które te konie selekcjonowane nie były, występują u tych koni w dość przypadkowych zestawach. O ile zatem nie jest możliwa współczesna hodowla koni bez koni pełnej krwi angielskiej, to od nich wszystkie konie półkrwi biorą zdrowe serca, suche tkanki, silne kości i wiele innych cennych walorów użytkowych – o tyle ani wzorem zdrowia, ani długowieczności, ani optymalnego wykorzystania paszy te konie nie są i być nie mogą. Farmakologia jest właśnie jak hodowla koni pełnej krwi angielskiej. Efekt szybki i wspaniały – ale tylko w zakresie tych parametrów, które mierzymy. Czy mierzymy aby wszystkie naprawdę potrzebne..?


Poza tym, farmakologia to tylko narzędzie. Co narzędzie winne, że ludzie głupi? Penicylina działała cuda, aż działać przestała – bo ją nawet na grypę, na którą pomóc w żadnym razie nie może, przepisywano i brano, aż się nawet takie bakterie, które dawniej z łatwością tępiła, na jej działanie uodporniły. Podobnych przykładów są zapewne tysiące.

Przy tym, na najgorszą chorobę starych ludzi – na samotność – ani farmakologia, ani ziółka pomóc nie mogą. Dlaczego starzy ludzie czują się samotni? Bo jest ich tak wielu! Dawniej, kiedy nieliczne jednostki dożywały sędziwego wieku, nie miały raczej szans na zapomnienie i opuszczenie. Po pierwsze, na ogóły były to jednostki o wybitnym zdrowiu, doskonałej pamięci i wielkich dla swojej społeczności zasługach i znaczeniu. Po drugie, skoro było ich niewielu, to nawet, jeśli na starość robili się uciążliwi, choćby przez przypisaną starcom gderliwość, uciążliwość ta rozkładała się na sporą gromadkę wnucząt, prawnucząt i sąsiadów, przez co mniej dawała się odczuć. Pojęcia nie mam, co można zrobić, żeby cokolwiek w tej sprawie pomóc..?

---

Boska Wola


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Lecznicze sposoby naszych babć

Lecznicze sposoby naszych babć

Autorem artykułu jest papaj



Sezon grypowy w pełni i choć wydawać by się mogło, że jedyne prawdziwe i zadowalające rezultaty przynieść mogą tylko silne i nie znoszące sprzeciwu leki sprzedawane w aptekach lub antybiotyki, nie ma nic bardziej błędnego.

W większości syropów i leków sprzedawanych bez recepty głównym składnikiem są właśnie wyciągi z ziół. Jednak idąc z duchem czasu i wychodząc naprzeciw wymagającym i niecierpliwym Klientom, nie musimy już parzyć ziółek ani pić specjalnie przygotowanych naparów zawierających ekstrakty różnych ziół. Teraz wystarczy zakupić w aptece, sklepie spożywczym czy nawet kiosku Ruchu ziołowe cukierki. Powstały one w oparciu o nową dziedzinę medycyny, jaką jest fitoterapia (nauka o leczeniu ziołami) i stają się coraz bardziej popularne.

Ziołolecznictwo właśnie dzięki tego rodzaju produktom przeżywa swoje odrodzenie. Gdy dopadnie nas kaszel nie musimy już faszerować się lekami czy nieprzyjemnymi w smaku syropami. Wystarczy ssać cukierki i zaopatrzyć schorowany organizm w ich drogocenny wyciąg z ziół. Przykładowo gdy dopadnie nas kaszel i zmagamy się z objawami grypy czy przeziębienia, takimi jak gorączka, zbawienna w skutkach może okazać się lipa. Aby ułatwić odkrztuszanie warto ssać anyż, natomiast działanie bakteriobójcze ma pinia. Zaś aby na przyszłość zabezpieczyć organizm przed atakiem wirusów i drobnoustrojów pomocna może okazać się dzika róża.
cukierki zawierające ekstrakty i wyciągi z ziół nie tylko przyznają racją naszym dziadkom twierdzącym, że na wzmocnienie odporności zioła, ale także pozwalają w miarę miły i smaczny sposób poradzić sobie gdy życie utrudnia nam zaburzone trawienie, kaszel, czy obniżona odporność.

 

---

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Domowe ziołolecznictwo

Domowe ziołolecznictwo

Autorem artykułu jest papaj



Gdy dopadnie nas grypa, a wraz z nią kaszel, gorączka, obniżona odporność i meczące odkrztuszanie zalegającej w płucach wydzieliny, z pomocą przychodzą łagodne i naturalne ziołowe cukierki.

Cukierki to naturalne wyciągi z ziół, w których zwykle substancja lecznicza to właśnie roślina lecznicza (np., anyż, kolendra, szałwia, bazylia lub imbir), której zbawienne właściwości wykorzystujemy. Ta dziedzina nauki nazywana dotąd ziołolecznictwo doczekała się swojej fachowej nazwy jaką jest fitoterapia i zdobywa coraz większą popularność na całym świecie. Dlaczego? Ponieważ gdy dopadnie nas kaszel, gdy po kolejnej silnej dawce leków trawienie zacznie stwarzać problemy, skuteczne mogą okazać się tylko zioła. Odkrztuszanie to dziedzina, w której doskonale radzi sobie anyż lub pinia, bóle gardła i zapalenia dziąseł leczy szałwia, melisa koi nerwy, uspokaja i wycisza, zaś dzika róża podnosi naturalną odporność organizmu utraconą podczas ataku wirusa grypy lub przeziębienia.
Nie należy również zapominać, że także w kuchni nasz organizm znajdzie swoich sprzymierzeńców. Tymianek, bazylia, kolendra, imbir czy majeranek top przecież podstawowe zioła w kuchni, w których żadna szanująca się pani domu nie zapomina przyrządzając swoje potrawy.
Jak sami widzimy ziołolecznictwo choć wydawać by się mogło, że zapomniane, nigdy takie nie było. Ziołowe cukierki naszej formy verbena to samo zdrowie. Co więcej, w przypadku naszych produktów ważne jest również to, że ziołowe cukierki zawierają nie tylko ekstrakty ziół, ale także odpowiednio dobrane składniki sprawiające, że smakują one wyśmienicie. Wystarczy jeden cukierek aby się o tym przekonać.

---

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Podstawy Tradycyjnej Chińskiej Medycyny oraz znaczenie emocji

Podstawy Tradycyjnej Chińskiej Medycyny oraz znaczenie emocji

Autorem artykułu jest Bartłomiej Pokora



Początki Tradycyjnej Chińskiej Medycyny sięgają okresu 2.000 lat p.n.e. W swoich działaniach terapeutycznych, medycy chińscy od zawsze stosowali holistyczne podejście do chorób, koncentrując się nie tylko na fizycznych, ale w równym stopniu także na emocjonalnych, umysłowych i duchowych aspektach życia.

W okresie minionych 5.000 lat, TCM rozwinęła się w skuteczną, nieustannie doskonalącą się formę lecznictwa. Jej podstawowe założenia są ściśle powiązane z filozofią dalekiego Wschodu. Wśród nich wymienić należy przywiązywanie szczególnej wagi do związku człowieka z naturą, do postrzegania życia w kontekście drgań, dźwięków i barw wszechświata oraz dążenie do wyleczenia przyczyn choroby, a nie tylko jej objawów.

            W celach diagnostycznych w TCM stosowane były (i nadal są) między innymi następujące narzędzia: skrupulatny wywiad z pacjentem, obejmujący wszystkie trzy wspomniane aspekty, badanie zmian skórnych na ciele, ogląd tęczówki oka, języka, stóp, dłoni oraz odczuwanie zapachu, itp. Istotną metodą diagnostyczną jest również badanie palpacyjne (badanie tętna), przeprowadzane w trzech różnych punktach, na trzech różnych głębokościach, dające łącznie 9 odczytów, na podstawie których chiński lekarz jest w stanie dość precyzyjnie określić stan zdrowia pacjenta.

             W diagnozowaniu i leczeniu podstawowe znaczenie ma wewnętrzna energia życiowa Chi (zwana również żywiącym oddechem, tchnieniem życia, pierwotną siłą), która jest przyczyną wszelkich procesów zachodzących w organizmach żywych i w przyrodzie. Chi ma wpływ na myśli, emocje, odbieranie bodźców, ruch, trawienie, rozmnażanie się, itd., a więc na wszystkie aspekty życia. Według założeń TCM, podstawą zdrowia jest swobodny, harmonijny przepływ energii Chi w ciele. Choroba występuje, gdy pojawia się dysharmonia lub nierównowaga energii (zablokowanie przepływu, nadmiar lub niedobór Chi). Zaburzenia w przepływie Chi wpływają na aspekt fizyczny, emocjonalny i duchowy życia człowieka. Wszystkie oddziaływania w medycynie chińskiej ukierunkowane są więc na regulację zaburzonego przepływu Chi oraz przywracanie harmonii pomiędzy jej przeciwnymi biegunami Yin i Yang.

            W diagnozowaniu stanów chorobowych, praktycy TCM zajmują się więc również identyfikacją rodzaju energii Chi, jej biegunów Yin i Yang oraz dopasowaniem choroby do opisanej poniżej teorii Pięciu Elementów. Współcześnie wykorzystuje się również skomputeryzowane narzędzia diagnostyczne, a w terapii używa się m. in. laserów i urządzeń elektrostymulujących, np. elektroakupunktury przy leczeniu bólu.

            Energia Chi płynie w ciele człowieka kanałami energetycznymi - głównymi (meridianami, których wyróżnia się 12) oraz pomniejszymi (nadis, których jest ok. 82.000). Wzdłuż tych kanałów usytuowane jest 366 punktów aku (punktów akupunkturowych), odznaczających się zwiększoną opornością elektryczną, podwyższoną wrażliwością termiczną, jak również zwiększoną koncentracją włókien nerwowych. W tych punktach mogą tworzyć się blokady energetyczne, które Chińczycy rozpraszają odpowiednio nakłuwając punkty aku metalowymi igłami (w akupunkturze), lub drewnianymi patyczkami (w clavipunkturze). Oddziaływanie to jest pomocne nie tylko w leczeniu dolegliwości fizycznych, ale także przy przezwyciężaniu problemów emocjonalnych, jak np. depresji, czy nagłych napadów śmiechu, jak również przy zwalczaniu nałogów i nadwagi.

            Jednym z głównych elementów terapii jest chińskie ziołolecznictwo, którego działanie opiera się na sposobach niezmiennych od ponad 2.000 lat. Wykorzystuje się również stosowanie odpowiedniej diety, masaże, akupresurę, akupunkturę, medytację oddechowo-energetyczną Chi-gong, energetyczne ćwiczenia fizyczne Tai-Chi, wiedzę dotyczącą aranżacji krajobrazu i wnętrz Feng shui, a także wyrocznię I-Cing.

            Tradycyjna Chińska Medycyna opiera się o teorię Pięciu Elementów, która definiuje wzajemne wpływy między naturą i człowiekiem. Elementy (Drewno, Ogień, Ziemia, Metal i Woda) stanowią  budulec ciała i umysłu w fizycznej i subtelnej formie. Są obecne na poziomie fizycznym, energetycznym i emocjonalno-duchowym. Każdy z nich przyporządkowany został do pór roku, (których Chińczycy wymieniają pięć, uwzględniając późne lato), miesięcy, cech zjawisk, żywiołów, zjawisk klimatycznych, zapachów, barw, dźwięków, smaków, odgłosów, emocji, tkanek, części ciała, narządów, liczb, pożywienia, itd.  Teoria ta wyjaśnia zależności między poszczególnymi elementami i przypisanymi im aspektami.

            Poszczególnym elementom przypisane są następujące (pozytywne i negatywne) emocje oraz narządy organizmu:

•      element Drewna: wytrwałość, opanowanie / złość, gniew, małostkowość,

(wątroba i pęcherzyk żółciowy),

•      element Ognia: radość, szczodrość, miłość / niecierpliwość, sadyzm, obawy,

(serce, osierdzie i jelito cienkie),

•      element Ziemi: troska, stabilność, współczucie / zamartwianie się, niepokój,

(żołądek, śledziona i trzustka),

•      element Metalu: szczerość, sprawiedliwość / żal, smutek, drażliwość,

(płuca i jelito grube),

•      element Wody: spokój, odwaga, duma, mądrość / strach, lęk, przerażenie,

(nerki i pęcherz moczowy).

            W Tradycyjnej Chińskiej Medycynie wyodrębnione zostały zewnętrzne i wewnętrzne  przyczyny chorób (Chen Yan, medyk chiński, ok. 1000 r. n.e.):

1.    Przyczyny zewnętrzne (zewnątrzpochodne) – zjawiska klimatyczne, a wśród nich sześć zewnętrznych przyczyn zła: zewnętrzny wiatr (drewno), zewnętrzne gorąco (ogień), zewnętrzny upał letni (ogień), zewnętrzną wilgoć (ziemia) , zewnętrzną suchość (metal)  i zewnętrzne zimno (woda).

2.    Przyczyny wewnętrzne (wewnątrzpochodne) – emocjonalne, brak ruchu i przemęczenie. Za emocje będące wewnętrznymi przyczynami chorób uznane zostały: gniew (Drewno), nadmierna radość (Ogień), przesadne współczucie (i troska) (Ziemia), żal (i smutek) (Metal), strach (oraz lęk, przerażenia i niepokój) (Woda). Wywołują one wewnętrzny wiatr, wewnętrzne gorąco, wewnętrzną wilgoć, wewnętrzną suchość i wewnętrzne zimno, które szkodzą narządom trzewnym, np. wewnętrzny ogień atakuje nerki i skutkuje nadmiernym pobudzeniem emocjonalnym.

3.    Przyczyny niezewnętrzne i niewewnętrzne – inne czynniki, jak np. zła dieta, urazy, nieodpowiednia aktywność seksualna, zła konstrukcja psychiczna, zniekształcona budowa fizyczna, itp.

            Nowoczesna chińska praktyka kliniczna uwzględnia również, wśród czynników zewnętrznych, czynniki organiczne (bakterie i wirusy), chemiczne (pestycydy) i fizyczne (np. promieniowanie jądrowe).

            Wśród wymienionych czynników chorobotwórczych, kluczową rolę odgrywają wymienione wyżej emocje, stanowiące siedem podstawowych ludzkich emocji, wywołujących określony wpływ na energię Chi:

•      gniew (Chi idzie ku górze),

•      radość (zwalnia krążenie Chi),

•      troska / współczucie (rozprasza Chi),

•      smutek / żal (również rozprasza Chi),

•      strach (powoduje przemieszczanie się Chi w dół),

•      przerażenie / lęk ( również powodujące przemieszcza się Chi w dół),

•      niepokój (wywołuje zastój Chi).

            Gniew wywołujący ruch energii Chi ku górze, w stronę głowy i twarzy, powoduje również odczuwalny niekiedy przepływ krwi do głowy, zaczerwienienie oczu oraz twarzy. Stąd zapewne pochodzi powiedzenie „czerwony ze złości.” Strach natomiast powoduje, że energia Chi opada i… padają wówczas niekiedy komentarze, jak „narobił w spodnie ze strachu”… Za opadającą energią, przemieszczającymi się w dół ekskrementami, w tym samym kierunku podąża również krew, co wywołuje niekiedy bladość na twarzy. Może to tłumaczyć pochodzenie powiedzenie „blady ze strachu”.

            Duże napięcia emocjonalne powoduje zmiany w ciele,  np. zachwianie energii Yin i Yang, zakłócenie krążenia Chi i krwi, (np. zamianę kierunku przepływu energii na przeciwny), upośledzenie pracy narządów lub meridianów, umożliwiając w ten sposób pojawienie się choroby. Umysłowa aktywność człowieka jest ściśle powiązana ze stanem jego wewnętrznych organów. Serce jako organ zarządzający wszystkimi pozostałymi, jako pierwsze odczuwa wpływ każdej emocji. Czynniki emocjonalne mają wpływ na funkcje życiowe naszego ciała, ale również praca narządów wpływa na nasze emocje. Upośledzenie pracy narządów może powodować zaburzenia emocjonalne, jak np. wybuchowość, przygnębienie lub apatię. Chorobom spowodowanym czynnikami emocjonalnymi towarzyszy niepokój emocjonalny, który często wskazuje na pojawienie się i rozwój choroby. Czynniki emocjonalne najczęściej wpływają na serce (wywołując przerażenie, uczucie paniki, słabą pamięć, niecierpliwość, rozdrażnienie, histerię lub obłęd), wątrobę (depresja, skłonność do długich, głębokich westchnień, uczucie, że coś utkwiło w gardle, złość, mdłości, bóle brzucha, a u kobiet – nieregularne miesiączki lub guzy piersi) i śledzionę (niestrawność, słaby apetyt, wzdęcia brzucha i nieregularne wypróżnianie).

            Przykładem zaburzenia, które z perspektywy TCM negatywnie wpływa na zdrowie fizyczne i psychiczne, jest nadmiar elementu Wody w kręgu nerek. Skutkuje on nadpobudliwością lub skłonnością do depresji oraz wywołuje choroby związane ze złą gospodarką wodną w organizmie. Medykamentem w takim przypadku będzie element Ognia, który „odparuje nadmiar Wody.” Zgodnie z teorią Pięciu Elementów element Ognia występuje w gorzkich i cierpkich potrawach (np. gorzkich melonach), których spożywanie jest wskazane w takich przypadkach, jak również w cieple, w którym należy przebywać oraz w przedmiotach o czerwonej barwie, którymi należy się otaczać.

            Innym przykładowym zaburzeniem jest nadmiar elementu Metalu w kręgu płuc. Na planie emocjonalnym objawia się on niezrealizowaniem zaplanowanych zadań, nerwowością i niecierpliwością. Dobrym lekiem, oprócz stosowania odpowiednich ziół i innych metod leczniczych, będą tu czynniki charakterystyczne dla elementu Ziemi, która zgodnie z teorią Pięciu Elementów, ma pozytywny wpływ na element Metalu. Kuracja, która spowoduje ustabilizowanie takiej osoby i ugruntowanie jej pozytywnych cech charakteru, będzie oparta między innymi na spożywaniu dużych ilości miodu, słodkich owoców, warzyw i ziarna, przebywanie w żółtym otoczeniu i ubieranie się w żółtą odzież.

            Z kolei zbyt dużo elementu Ognia w obszarze serca, charakterystyczny będzie dla osób o nadmiernie gorącym temperamencie. Choroby u takich osób będą dawały objawy palenia jak ogniem: artretyzm, silne bóle głowy, choroby neurologiczne. Leczenie  będzie polegało na „zgaszeniu Ognia Wodą” czyli oddziaływaniu czynnikami zawierającymi element Wody, jak np. słony pokarm, niebieski i czarny kolor, chłodny klimat.

            Kolejnym przykładem metod stosowanych w TCM jest leczenie przeziębienia typu Wiatr-Zimno (Chińczycy wyróżniają jeszcze przeziębienie typu Wiatr-Gorąco oraz Upał letni-Wilgoć). Podobnie, jak zdecydowana większość wszystkich schorzeń, przeziębienie to może być skutkiem działania zarówno czynników zewnętrznych (wiatru i zimna), jak i wewnętrznych, czyli przede wszystkim emocjonalnych. W przypadku tego rodzaju przeziębienia, można oczekiwać, że jeżeli jego przyczyną nie była ekspozycja na wiatr i zimno, to było to przeżywanie silnych emocji gniewu połączonego z lękiem (w teorii Pięciu Elementów wiatr = drewno = gniew, a zimno = woda = lęk). W każdym wariancie, będzie się ono objawiało silną niechęcią do zimna, niewysoką gorączką bez pocenia się, bólem głowy, niedrożnością nosa, wodnistą wydzieliną z nosa, kaszlem, odksztuszaniem rzadkiej i białej plwociny, pragnieniem i chęcią picia gorących napojów, bólami kończyn, niewielkim białym nalotem na języku i niestałym tętnem. Podstawowym lekiem będą w tej sytuacji, oprócz innych metod terapeutycznych, jak np. akupunktury, czy masowania gumowymi bańkami chińskimi, wszelkie produkty spożywcze o cechach rozgrzewających (imbir, baranina, papryka, cebula, czosnek i warzywa o zielonych liściach). Kuracja powinna pomóc zlikwidować fizyczne objawy przeziębienia, a także  – jeżeli miało ono podłoże emocjonalne – uporać się z doskwierającym gniewem i lękiem.

            Pozostaje zadać najistotniejsze chyba pytanie, dotyczące najważniejszych czynników, z perspektywy zasad TCM, warunkujących zdrowie człowieka. Oprócz odpowiedniej diety, uzupełnianej właściwymi ziołami, zachowywania wysokiej aktywności fizycznej, unikaniem niekorzystnych zjawisk klimatycznych i efektów szkodliwych działań człowieka na środowisko, niezwykle istotne znaczenie ma równowaga emocjonalna i dbałość o właściwe przeżywanie emocji. Biorąc pod uwagę opisane powyżej szczególne znaczenie organu kierującego umysłem, zarządzającego wszystkimi organami i kontrolującego cały organizm - serca, a także przyporządkowanie mu w teorii Pięciu Elementów określonych emocji pozytywnych, uznać można, że dla zdrowego życia fundamentalne znaczenie ma dostateczna częstość i intensywność doświadczania tych właśnie emocji, a są nimi miłość, radość i szczodrość.

            Jak widać z przedstawionego opisu, zasady działania Tradycyjnej Chińskiej Medycyny, są bardzo silnie związane z emocjami – zarówno w kontekście ich roli w wywoływaniu stanów chorobowych, jak również z perspektywy istotności odpowiedniego ich przeżywania jako koniecznego warunku zdrowego funkcjonowania. Bez wątpienia praktycy medycy chińskiej przywiązują o wiele większą wagę do znaczenia emocji w etiologii chorób, jak również kładą większy nacisk na rozwój metod terapeutycznych ukierunkowanych na osiąganie zdrowego życia emocjonalnego, niż specjaliści medycyny zachodniej. Czynnik emocjonalny brany jest pod uwagę przy zdecydowanej większości schorzeń, wachlarz rozpatrywanych emocji jest szeroki, a instrumentarium sposobów oddziaływania związanych z każdą emocją jest bogate. Prawdopodobnie te uwarunkowania, jak również obserwowalna skuteczność medycyny chińskiej, powodują, że staje się ona coraz bardziej popularna w świecie Zachodnim, również wśród lekarzy praktykujących medycynę klasyczną, (także psychiatrów). Dla wielu nurtów medycyny alternatywnej (bioenergoterapii, terapii energetycznej, uzdrawiania pranicznego, biorezonansu, litoterapii, biomasażu i fitoterapii), wiedza czerpana z Tradycyjnej Chińskiej Medycyny, przynajmniej od kilkudziesięciu już lat, stanowi fundament, w oparciu o który rozbudowywane są kolejne metody terapeutyczne, prawie zawsze obejmujące aspekt emocji.

---

mgr Bartłomiej Pokora
Mistrz bioenergoterapii
Trener psychobioenergetyki
www.bioneo.pl


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Odporność buduj ziołami

Odporność buduj ziołami

Autorem artykułu jest HealthyWay Poland



Jesienne deszcze wpływają niekorzystnie na nasze zachowanie i zdolność koncentracji. Powstały dyskomfort wpływa w sposób decydujący na spadek kondycji układu odpornościowego, otwierając tym samym drogę do rozwoju infekcji. Aby temu zapobiec i wzmocnić odporność organizmu warto skierować uwagę na ziołolecznictwo.

Współczesna medycyna stawia przed nami różne możliwości zapobiegania infekcjom poprzez stosowanie środków farmaceutycznych stymulujących układ immunologiczny. W okresie jesiennym można dbać o zdrowie na wiele sposobów. Nic nie zastąpi ciepłego ubrania, jednak kontakt z bakteriami i wirusami, choćby u osób już przeziębionych, z którymi przebywamy na przykład w pracy naraża nas bezpośrednio na zarażenie. Sprawdzonym sposobem na ochronę organizmu i wzmocnienie odporności jest ziołolecznictwo, którego skuteczność potwierdzają setki lat historii.

Należy chronić organizm, nie szkodząc mu jednocześnie

Sporo osób uważa, że stosowanie środków farmakologicznych w dużej liczbie na przestrzeni krótkiego czasu spowoduje, że w organizmie stworzy się bariera nie do pokonania dla zarazków. Niestety, ilość nie równa się jakości. W obecnych czasach wydaje się, że tylko leki powstałe w wyniku chemicznych eksperymentów są w stanie pokonać infekcje. To mylne przekonanie. Organizm przyjmujący sztuczne substancje ochronne potrafi obronić się przed doraźnymi infekcjami, jednak intensywne odkładanie się chemii w organizmie w dłuższej perspektywie będzie się wiązać z rozwojem innych schorzeń, niż te które miały być docelowo powstrzymane przez lek.

Chroń się naturalnie!

Istnieje doceniony w Stanach Zjednoczonych trend tworzenia środków farmaceutycznych wspierających układ odpornościowy człowieka, przy czym są to środki organiczne - powstałe jedynie z naturalnych, bezpiecznych dla zdrowia składników, bez udziału chemii.

Spadek odporności i tym samym obniżona możliwość reakcji na negatywne dla zdrowia bodźce doprowadza do zachwiania wewnętrznej równowagi w organizmie. W celu zachowania sprawności układu immunologicznego należy dbać o właściwą dietę, bogatą w warzywa i owoce, które wraz z witaminami A, C, E stanowią źródło antyoksydantów. Istotną kwestią jest wspomniany wcześniej ubiór adekwatny do warunków pogodowych, uniemożliwiający nam przegrzanie, a także aktywność ruchowa na świeżym powietrzu. Również hydroterapia, czyli oddziaływanie na ciało naprzemiennymi strumieniami ciepłej i zimnej wody podczas kąpieli, a także właściwe korzystanie z sauny pozwalają ukształtować tzw. odporność nabytą organizmu.

 

Siłami natury zmniejszaj stres i objawy depresji

W medycynie naturalnej, za walkę z dolegliwościami układu immunologicznego odpowiada Ashwagandha, zioło nazywane również indyjskim żeń-szeniem. Pomaga utrzymać homeostazę układu nerwowego oraz odporność organizmu na czynniki stresogenne, posiadając przy tym wyjątkowe właściwości uspokajające.

W Polinezji Francuskiej rośnie wiecznie zielone drzewo morinda citrifolia, zwane Noni. To właśnie owoce Noni mają właściwości silnie wspierające układ odpornościowy w walce z chorobami i infekcjami. Wzbogacenie kuracji kapsułkami z wyciągiem z owoców Noni złagodzi stres, osłabienie i podniesie poziom energii oraz sił witalnych.

Sprawdzonym środkiem immunostymulującym jest także Rhodiola Rosea - róża górska. Jako forma adaptogenu roślina ta wzmacnia odporność organizmu na stres fizyczny i psychiczny, a  także niweluje jego skutki. Dzieje się tak za sprawą rozawiny i salidrozydy - substancji aktywnych podwyższających serotoninę w mózgu, zmniejszającą objawy depresji. Rhodiola Rosea w kapsułkach to sposób na poprawę i zachowanie doskonałej sprawności psychoruchowej oraz witalności. W Ameryce Południowej, w czasach panowania dynastii Inków i Azteków stosowano znane ze swych szczególnych leczniczych właściwości zioło Pau d'Arco. Pozyskiwane jest z wewnętrznej kory drzewa zwanego Taheboo. Zioło to dostępne w formie tabletek ma działanie silnie antyalergiczne (astma), antypasożytnicze (malaria, przywra krwi), antybakteryjne (helicobakter pylori, paciorkowiec, gronkowiec złocisty), przeciwzapalne i antywirusowe (wirus grypy, opryszczki I i II stopnia, poliwirusy). Ponadto zioło Pau d'Arco dostarcza do krwi żelazo i tlen wspomagając w organizmie procesy regeneracyjne.

 

Afrykańskie i dalekowschodnie metody poprawy odporności

Hoodia, to afrykańska roślina, z korzeni której tworzy się dzisiaj koncentraty pomagające w utracie wagi poprzez obniżenie łaknienia. Jednocześnie preparat poprawia samopoczucie i zwiększa odporność nie będąc jednocześnie środkiem pobudzającym. Na kontynencie Azjatyckim już starożytni zielarze z Chin, Tybetu i Indii wiedzieli o ponadprzeciętnej wartości odżywczej Jagód Goji Lycium. Szereg badań wykazał, że Lycium skutecznie zapobiega chorobom nowotworowym oraz wspomaga rekonwalescencję powstałą wskutek chemioterapii. Goia chroni serce, wspiera rozwój mięśni, zwiększa energię życiową. Silnie wzmacniające właściwości Jagód Goji udowodnione przez dietetyków dowodzą, że to jeden z najwartościowszych owoców immunoochronnych ze wszystkich dotąd poznanych w medycynie naturalnej.

 

Ziołolecznictwo w służbie Odporności

Ziołolecznictwo wchodzące w skład medycyny naturalnej, to sprawdzony przez wieki sposób na zachowanie znakomitej kondycji układu immunologicznego człowieka. Powrót do naturalnego lecznictwa i sięganie po organiczne, przyjazne dla organizmu środki farmaceutyczne to myśl przewodnia towarzysząca Katarzynie Iwanickiej, założycielce firmy HealthyWay Poland. Pomożemy samym sobie, kiedy sięgniemy po sprawdzone metody ochrony organizmu dobroczynnymi właściwościami organicznych formuł ziołowych. Jesień, to piękna pora roku, która nie powinna nam się kojarzyć tylko z okresem największego narażenia organizmu na utratę odporności. Życie w nieustannym biegu i pogoni za czasem nie może doprowadzić do tego, że zapomnimy o własnym zdrowiu i odporności. Stąd właśnie pomysł, aby nie rezygnując z aktywności wejść na zdrową drogę życia i cieszyć się odpornością, w nawet najbardziej szare i ponure jesienne dni - dodaje Katarzyna Iwanicka. Budujmy więc naszą odporność ziołami, ich moc jest wielka.

 

Na zdrowie!

HealthyWay  Team

www.healthyway.com.pl

---

HealthyWay Poland
www.healthyway.com.pl
zamowienia@healthyway.com.pl

Organiczne, naturalne, ziołowe suplementy farmaceutyczne i kosmetyki z USA.


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Metabolizm - poprawa przemiany materii

Metabolizm - poprawa przemiany materii

Autorem artykułu jest Ciekawy Pan



Metabolizm czyli przemiana materii. W poniższym artykule pragnę przybliżyć Ci sposób działania metabolizmu, metody na jego poprawę a także ciekawostki na temat przemiany materii. Mam nadzieję, żę artykuł okaże się dla Ciebie przydatny.

Słowem wstępu - co to jest metabolizm?

 

Metabolizm to zbiór reakcji chemicznych, które występują w organizmach żywych do utrzymania życia. Procesy te pozwalają organizmom rosnąć i rozmnażać, utrzymać ich struktury, i odpowiedzieć na ich środowiska.

Metabolizm jest zwykle podzielony na dwie kategorie. Katabolizm rozkłada materię organiczną, na przykład energię zbiorów oddychania komórkowego. Anabolizm, z drugiej strony, korzysta z energii do budowy elementów komórek, takich jak białka i kwasy nukleinowe.

 

Sposoby na poprawę metabolizmu


Wielu ludzi na co dzień zmaga się z problemami przemiany materii i nie bardzo wie jak sobie z takimi dolegliwościami poradzić. Otóż w dzisiejszych czasach istnieje naprawdę bardzo dużo różnych metod, które pozwalają na osiągnięcie zdrowego trybu życia przez co łatwiej będziemy mogli trawić niektóre pokarmy.

Jednak nie jest tutaj potrzebna niewiadomo jaka dieta tylko przede wszystkim powinniśmy starać się regularnie spożywać dane posiłki o określonych porach dnia tak aby nasz organizm mógł się do takiego cyklu przyzwyczaić. Ważne jest to aby codziennie rano zjeść świeżego owca np. grejpfruta.

Osoby cierpiące na zaburzenia metabolizmu na pewno poczują się lepiej kiedy do swojego codziennego menu dołożą więcej owoców, które są niezbędne po to by nasz organizm mógł normalnie funkcjonować, a tym samym byśmy nie odczuwali żadnego dyskomfortu. Jednak przemiana materii u każdego człowieka ma się inaczej.

Warto wiec spożywać spore ilości płynów zwłaszcza wódę mineralna nie gazowana, ponadto musimy zainwestować w płatki owsiane. Błonnik jest odpowiedzialny za przemianę materii w naszym organizmie dlatego musi zacząć spożywać produkty, które są jego źródłem czyli owoce, makarony, produkty zbożowe, ciemne pieczywo.

Warto także spróbować starych, wypróbowanych metod przez nasze babcie czyli wszelkiego rodzaje mieszanki składające się płatków owsianych i wody, oraz wiele innych.

 

Ziołolecznictwo w problemach z metabolizmem

 

Istnieje wiele sposobów na poprawę metabolizmu. Niektórzy stosują takie metody jak przyjmowanie łyżeczki cynamonu raz dziennie, niektórzy dodają do potraw ostre przyprawy. Często stosuje się herbatę imbirową albo herbatę zieloną. Z ziół, które pomagają skutecznie w przemianie materii wymienia się często łopian większy. Korzeń tej rośliny zawiera między innymi olejek eteryczny, garbniki, sole mineralne, kwasy organiczne i substancje białkowe.

 

---

Warto również zajerzeć na stronę metabolizm.net


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Ziołolecznictwo, leczenie ziołami - informacje

Ziołolecznictwo, leczenie ziołami - informacje

Autorem artykułu jest Ciekawy Pan



Ziołolecznictwo (fitoterapia, zielarstwo) jest rodzajem kuracji, bądź to mającej zapobiegać chorobie, bądź też ją zwalczać, opartej wyłącznie na zastosowaniu leków roślinnych pochodzenia naturalnego, tzn. nieprzetworzonych chemicznie.

Czym jest ziołolecznictwo?

Ziołolecznictwo (fitoterapia, zielarstwo) jest rodzajem kuracji, bądź to mającej zapobiegać chorobie, bądź też ją zwalczać, opartej wyłącznie na zastosowaniu leków roślinnych pochodzenia naturalnego, tzn. nieprzetworzonych chemicznie. Nie jest więc ziołolecznictwem użycie środków pochodzenia zwierzęcego (np. psi smalec) i nie jest nim również, przynajmniej w rozumieniu potocznym, wykorzystanie w medycynie wyciągów roślinnych, które uzyskane mogą być jedynie skomplikowanymi modami chemicznymi. Tradycyjne ziołolecznictwo kojarzy się głównie z suszeniem typowych ziół (pokrzywa, mięta itp.), ale jest nim także stosowanie soków drzewnych (sok brzozowy) czy nawet diety opartej na warzywach i owocach. Fitoterapia znana jest ludzkości od niepamiętnych, zapewne prehistorycznych jeszcze czasów. Dziś, dzięki zdobyczom współczesnej nauki, możemy w znacznym stopniu zweryfikować dawną wiarę w „magiczne" efekty działania pewnych roślin. Warto zaznaczyć, że weryfikacja ta wypada na ogół na korzyść ziołolecznictwa tradycyjnego.

Jak to działa?

Wyobraźmy sobie, że w korzeniu, łodydze i liściu każdej rośliny znajduje się woda wzbogacona o pewne substancje chemiczne (alkaloidy), typowe dla danego gatunku rośliny oraz zależne od miejsca (inne natężenie tych płynów może być w korzeniu, a inne w pędach.) Jeśli owe substancje dostaną się do organizmu ludzkiego, czy to w postaci wysuszonych ziół, czy świeżych liści, chemiczne związki budujące nasze ciało wejdą z nimi w reakcje. Reakcje te mogą być nieistotne (gdy np. spożywamy sałatę, nie wpływa ona w znaczący sposób na organizm, poza dostarczeniem mu witamin), mogą też być odczuwalne (spożywając wiele marchwi, po kilku tygodniach zawarty w niej karoten dostanie się do naszej skóry, lekko ja brązując, a po kilku latach częstego jedzenia tej jarzyny nieco poprawi się nam wzrok.) Wreszcie efekty działania wyciągów roślinnych mogą być bardzo duże - tu podać można przykład ekstraktu z maku - morfiny - czy też peyotlu i innych narkotyków. Tak czy inaczej, w działaniu ziół nie ma paradoksalnie żadnej magii - a to, czy dana roślina pomoże nam w walce z chorobą, zależy już tylko od uważnego doboru i intensywności terapii.

Przykładowe zastosowania leków ziołowych.

Do najbardziej znanych leków ziołowych można zaliczyć Ostropest plamisty, który jest skutecznym lekiem na wszelkie dolegliwości związane z leczeniem wątroby a także zatruciami pokarmowymi które pośrednio wpływają na pracę ludzkiej wątroby. Na problemy z gruczołem prostaty, polecanym przez ludzi stosujących ziołolecznictwo jest lek o nazwie Palma Sabal (nie tak dawno rozpisywały się o nim takie portale jak onet) a także himplasia. Natomiast w leczeniu schorzeń nerek oraz kamicy nerkowej niezastąpionym jest cystone.


Ziołolecznictwo w kulturze i historii

Odkąd człowiek pierwotny nauczył się myśleć abstrakcyjnie, szukał w swym otoczeniu rozmaitych sposobów na poprawę jakości życia, dużo eksperymentował. Nauczył się m.in. uprawiać ziemię, co wzbogaciło jego jadłospis o nowe składniki odżywcze. Wraz z rozwojem rolnictwa człowiek osiadł na danym terenie przez dłuższy czas, wtedy też mógł zacząć bliżej przyglądać się roślinom. Była to zapewne domena kobiet, których jednym z zadań było przekształcenie mięsa dostarczanego przez mężczyznę oraz uprawianych zbóż i warzyw w smaczny posiłek. Tak narodziła się idea przyprawy, a stąd tylko krok dzielił już ludzi od prób wykorzystania roślin w leczeniu chorych.


Najstarsze wzmianki o zielarstwie pochodzą ze starożytnego Egiptu. Przed pięcioma już tysiącleciami w egipskich papirusach zapisane były, zapewne przez ówczesnych kapłanów, informacje na temat rozmaitych ziół i możliwościach ich zastosowania. Zioła znali także mnisi buddyjscy, Sumerowie, Grecy oraz Indianie. Nierzadko wśród kultur pierwotnych ziołolecznictwo „medyczne" szło w parze z wiarą, że pewne substancje, dziś zwane halucynogennymi, pomagają ludziom w kontakcie z ich bóstwami lub przodkami.

 

---

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Zioła to wielkie bogactwo naturalnych zasobów roślinnych.

Zioła to wielkie bogactwo naturalnych zasobów roślinnych.

Autorem artykułu jest J. O.



Na całym świecie jest setki tysięcy różnych gatunków roślin. Ponad 250 000 zostało opisanych i skatalogowanych.Z całej tej masy roślin jedynie 2 do 3 tysięcy stało się przedmiotem badań naukowych.

 

Zioła to wielkie bogactwo naturalnych zasobów roślinnych.

Na całym świecie jest setki tysięcy różnych gatunków roślin. Ponad 250 000 zostało opisanych i skatalogowanych.

Z całej tej masy roślin jedynie 2 do 3 tysięcy stało się przedmiotem badań naukowych.

Obecnie większość z tych roślin, opierając się na współczesnej wiedzy ma zastosowanie w medycynie dzieląc je na czynne związki wyizolowane i zastosowane w lekach, suplementach diety oraz używane jako zioła.

Zioła mają dobroczynne oddziaływanie na organizm. Jest to sama natura.

Chcąc korzystać z całej różnorodności ziół i ich potencjału leczniczego bobrze jest zapoznać się z danym ziołem i jego zastosowaniem w kontekście z własnymi dolegliwościami oraz jakie przyczyny wywołały je i jakie są tego skutki.

Stwierdzając fakt że "każdy Polak jest Lekarzem" to warto jednak zasięgnąć porady lekarza, farmaceuty lub dobrego zielarza.

Można również zdać się na dobre i profesjonalne serwisy internetowe opisujące zioła, ziołolecznictwo, zestawy ziołowe oraz suplementy diety. Zawarte informacje oraz produkty ziołowe, które są w sprzedaży są poparte badaniami naukowymi i posiadają odpowiednie certyfikaty dopuszczające do sprzedaży.

Analizując preparaty ziołowe , zioła oraz suplementy diety w kontekście własnych dolegliwości dokładnie zapoznaj się z opisami, zastosowaniem oraz dawkowaniem. Zwróć uwagę na efekty niepożądane , które mogą zaistnieć przy stosowaniu niektórych ziół. Proszę nie testuj ziół , których nie znasz jak również nie przesadzaj z ilością. Omijaj produkty które nie mają wyczerpującej informacji lub pochodzą z nieznanego zródła.

Serwisy internetowe, które zajmują się sprzedażą ziół i zestawów ziołowych na różnego rodzaju dolegliwości są skarbnicą wiedzy, którą czerpiemy z opisów, analiz ,zaleceń oraz porad. Serwisy te można traktować jak swoistego "Zielarza on-line".

Czasem pomimo dokładnego opisu ziół, możesz mieć jednak wątpliwości co do zastosowania i przeznaczenia . Nie zastanawiaj się więc i zadaj pytanie lub skonsultuj to z lekarzem.

Potęga ziół i ziołolecznictwa .

Ziołolecznictwo (fitoterapia) zwalcza choroby za pomocą roślinnych surowców leczniczych w różnych postaciach i określonych dawkach. Lekarz lub zielarz (najlepiej z uprawnieniami) przepisuje bądz zaleca stosowanie określonych roślin lub preparatów ziołowych.

Czasem są to rośliny jadalne, częściej jednak rośliny nie przeznaczone do spożycia. Surowcem leczniczym może być cała roślina lub jej część. Zioła można również stosować w postaci gotowych preparatów, w postaci płynnej, suchej oraz nalewek i olejków eterycznych otrzymanych w procesie destylacji.

Jednymi słowy ziołolecznictwo umożliwia leczenie przyczyn choroby i objawów. Preparaty roślinne są skuteczne w różnych chorobach i dolegliwościach związanych np. z pęcherzykiem żółciowym, kamicą nerkową, wątrobą , jelitami i żołądkiem . Zioła mają bardzo duży wpływ na leczenie poważnych schorzeń..

Tak czy inaczej sam przekonałem się o leczniczej potędze ziół i ziołolecznictwa.

W wielu krajach na świecie już dawno połączono medycynę naturalną w tym ziołolecznictwo z medycyną konwencjonalną. Czas i na nas.

Jan Opolski

ABC Zdrowia i Życia

 

---

J.O.
Redakcja www.Swiat-Kobiety.eu


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Lecznicza moc ziół. Magia czy nauka ?

Lecznicza moc ziół. Magia czy nauka ?

Autorem artykułu jest Netkobiety



Zioła stosowane są przez człowieka od zarania dziejów. Raz z lepszym, raz z gorszym skutkiem radziły sobie różnymi chorobami czy plagami. Obecny rozwój medycyny i nauki, spycha je odrobinę na margines naszych zainteresowań. Stawia ziołolecznictwo na równi z różnego rodzaju hokus – pokus i zabobonami
Zioła stosowane są przez człowieka od zarania dziejów. Raz z lepszym, raz z gorszym skutkiem radziły sobie różnymi chorobami czy plagami. Obecny rozwój medycyny i nauki, spycha je odrobinę na margines naszych zainteresowań. Stawia ziołolecznictwo na równi z różnego rodzaju hokus – pokus i zabobonami. To porównanie jest dla ziół i fitoterapii bardzo krzywdzące – wiele ziół ma wspaniałe właściwości lecznicze i realnie pomaga zachować nam kondycję i zdrowie, co muszą przyznać najwięksi sceptycy. Nie trzeba szukać daleko - wystarczy zajrzeć na łąkę lub do przydomowego ogródka, by znaleźć tam prawdziwe skarby.

Mięta, tymianek czy pluskiwca głowiasta – działają cuda !



Początki zastosowań mięty datuje się na epokę antyczną. Natomiast jesli chodzi o miętę pieprzową to jej początek datuje się na XVII wiek. Wyhodowano ją w Anglii, a w czasach teraźniejszych jest uprawiana w całej Europie. Z czasem zwiększała się liczba jej zastosowań. Gatunków mięty jeszcze dokładnie nikt nie zliczył. Miętę stosuje się przede wszystkim w schorzeniach na tle trawiennym, w chorobach wątroby oraz dróg żółciowych. Mięta hamuje rozwój bakterii chorobotwórczych oraz przynosi ulgę w przypadku kolki. Jest również skutecznym lekarstwem na wzdęcia. Mięta ma szerokie zastosowanie. Począwszy od herbat czy suszonych liści, przez nalewki, aż na kroplach miętowych skończywszy. Składniki mięty to liść mięty zawiera olejek miętowy w skład którego wchodzi m.in. mentol, kwasy: askorbinowy, oleanowy oraz ursulowy. Działanie mięty: liście mięty usprawniają pracę jelit poprzez wytwarzanie żółci oraz wydzielanie soku żołądkowego. Są również stosowane jako środek wiatropędny. Olejek miętowy ma działanie uspokajające. Mięta skutecznie radzi sobie też z takimi objawami jak: nieżyt nosa, nieżyt gardła oraz okrzeli. Przy przeziębieniu używa się mięty do inhalacji. Mięta jest też przydatna przy bólach głowy. Należy wtedy wcierać od 3 do 4 kropli mięty dowolnego rodzaju w skronie.

Tymianek był wykorzystywany w starożytnym Egipcie, bowiem olejek uzyskiwany z tej rośliny był wykorzystywany do balsamowania zwłok. Inaczej sprawa się miała w starożytnym Rzymie i Grecji – tu tymianek wykorzystywany był głównie jako przyprawa. Tymianek w ogóle cieszył się dobrą sławą jako lek na robaki, problemy z wątrobą czy lepsze trawienie. Często wykorzystywany w kuchni podnosi smak potraw. Używany jest m.in. do mięsa i kiełbas. Uprawiać można go w doniczce, czy też w ogrodzie. Tymianek spełnia rolę leczniczą w chorobach dróg oddechowych, a także w problemach z żołądkiem. Tymol uzyskiwany z tymianku jest używany w stomatologii. Ponieważ udowodnione jest dobre wiązanie tymianku z czosnkiem, często możemy spotkać lekarstwa oparte na bazie obydwu tych roślin. W skład tymianku wchodzą garbniki, kwasy organiczne, tymol – jedna z ważniejszych substancji wykorzystywanych w leczeniu. Tymol działa bakteriobójczo, a poza tym olejek eteryczny w skład którego wchodzi tymol jest doskonałym lekarstwem na wszelkie choroby dróg oddechowych, poprzez ułatwienie odkrztuszania zalegającej w płucach flegmy. Preparaty na bazie tymianku stosuje się w schorzeniach na tle pokarmowym, takich jak biegunka, robaki czy podrażnienie jelit. Ponad to tymianek jest wykorzystywany w celu poprawy ukrwienia skóry. Tymianek w postaci kompresu przynosi ulgę w przypadku reumatyzmie i bólach korzonkowych. Powoduje on zwiększenie dopływu krwi. Na koniec ważna uwaga: przedawkowanie tymolu może przyczynić się do nudności, wymiotów oraz w skrajnych przypadkach do śmierci.


Pluskwica głowiasta skutecznie przeciwdziała uderzeniom gorąca, nocnemu poceniu się, osłabieniu, kołataniu serca czy suchości pochwy. Roślina ta hamuje wydzielanie jednego z hormonów przysadki ( LH, lutetropiny ) wpływającego na pracę jajników. Ten właśnie hormon jest sprawca większości objawów przekwitania. Pluskwica głowiasta może łagodzić związane z menopauzą lęki i depresję, oraz zmniejszanie się popędu seksualnego. Zalecane dawki : 40 miligramów sproszkowanego ziela dziennie. Większe dawki nie skutkują, poza tym mogą być niebezpieczne. Leczenie pluskwicą wymaga czasu - na efekt trzeba czekać co najmniej miesiąc. Terapii nie powinno się też stosować dłużej nić 6 miesięcy. Potem trzeba zrobić przerwę. Kurację oczywiście należy skonsultować z lekarzem.

---

Vausti Veir - Netkobiety - Eksperckie Forum dla Kobiet


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Pięć Przemian - Dietetyka wg Tradycyjnej Medycyny Chińskiej

Pięć Przemian - Dietetyka wg Tradycyjnej Medycyny Chińskiej

Autorem artykułu jest Dominika Adamczyk



Współczesne nawyki żywieniowe przyczyniają się do otyłości oraz wzrostu chorób przewlekłych, takich jak cukrzyca i choroby serca, nazwane przez to cywilizacyjnymi.
Dlatego wielu z nas wraca do natury i sprawdzonych od pokoleń metod profilaktyki zdrowotnej. Wzrasta świadomość odżywiania i zainter...
Współczesne nawyki żywieniowe przyczyniają się do otyłości oraz wzrostu chorób przewlekłych, takich jak cukrzyca i choroby serca, nazwane przez to cywilizacyjnymi.
Dlatego wielu z nas wraca do natury i sprawdzonych od pokoleń metod profilaktyki zdrowotnej. Wzrasta świadomość odżywiania i zainteresowanie jakością produktów spożywczych i dietami, które pozwolą zachowa zdrowie i smukłą sylwetkę. Dlatego Akademia Zdrowego Odżywiania TaoZdrowia www.taozdrowia.pl organizuje warsztaty gotowania wg Pięciu Przemian, teorii ściśle związanej z Tradycyjną Medycyną Chińska, tym samym kładąc wielki nacisk na profilaktykę.

Odżywianie wg Pięciu Przemian nie jest zwykłą dietą. Nauka odżywiania wg Pięciu Przemian opiera się na tysiącletnim bogactwie doświadczeń Tradycyjnej Medycyny Chińskiej (TCM) i do dziś według nich gotują Chińczycy. Jej zasady powszechnie stosuje się w tamtejszych restauracjach oraz klinikach.

Sztuka odżywiania się według Pięciu Przemian znacząco różni się od tradycyjnej kuchni polskiej. Zasadnicza różnica to podkreślanie wagi energetycznego działania produktów spożywczych. Dzięki temu możemy stymulować naszą aktywność fizyczną i umysłową, uczucia, a nawet zdolność do nawiązywania kontaktów.

Tradycyjna Medycyna Chińska (TCM)

Medycyna chińska jest przepojona logiką, jest też kopalnią wiedzy o przyczynach chorób i metodach przywracania zdrowia. Nacechowana jest głębokim zrozumieniem człowieka jako istoty czującej i myślącej. Język jakim posługuje się jest symboliczny, ale każdy symbol - przez swoją prostotę - jest przez każdego człowieka zrozumiały. A przecież zrozumieć, to znaczy wyleczyć.

Jednak główną zasadą Tradycyjnej Medycyny Chińskiej jest profilaktyka, która wymaga dużej zręczności we wczesnym wykrywaniu procesów chorobowych. Chińska diagnostyka do dziś pozwala na rozpoznanie choroby, czyli zaburzenia w organizmie, zanim jeszcze pojawią się poważne objawy.


Zarys historyczny

Medycyna chińska liczy sobie ponad 5000 lat i sięga wieków starożytnych. Już w czasach dynastii SHANG (ok. 1000 lat p.n.e.) stała na dość wysokim poziomie. Rozwój wczesnej medycyny chińskiej przypisywano według legendy dwom wspaniałym Władcom Niebiańskim: Szen-Nongowi (Czerwonemu Władcy, który wynalazł ziołolecznictwo) i Huang-Ti (Żółtemu Cesarzowi, który wynalazł sztukę medyczną).

Źródłem rozkwitu medycyny chińskiej łącznie z dietetyką było dążenie do nieśmiertelności lub przynajmniej długowieczności. Ten kierunek rozwoju zawdzięczają Chiny taoizmowi, który czerpie wiedzę z obserwacji przyrody i zgłębiania związków kosmicznych.

W zapiskach znalezionych na kościach i pancerzach żółwi z ponad 3000 lat temu odnaleziono informacje dotyczące medycyny chińskiej i kilkunastu chorób. Podczas panowania dynastii Zhou rozpoczęto używać cztery techniki diagnozowania chorób, a mianowicie: patrzeć i oglądać, słuchać i wąchać, pytać oraz badać puls. Już w tym czasie stosowano lekarstwa medycyny chińskiej, akupunkturę, operacje i inne metody pomagające w leczeniu chorób. Podczas panowania dynastii Qin i Han powstało dzieło na temat usystematyzowania teorii medycyny chińskiej “Huang Di Nei Jing” (Tradycyjna Medycyna Cesarza Huang Ti, tzw. Żółtego Cesarza). Jest to pierwsze dzieło zawierające teorię medycyny chińskiej. “Teoria o durze i innych chorobach”, której autorem jest Zhang Zhongjing, specjalnie uogólniła zasady leczenia różnych chorób. Książka ta założyła podstawę dla rozwoju tradycyjnej medycyny chińskiej. Podczas panowania dynastii Han chirurgia była już na wysokim poziomie.

W okresie między panowaniem dynastii Wei i Jin ( 220-589 roku naszej ery) a panowaniem dynastii Sui i Tang (581 - 960 roku naszej ery), osiągnięto ogromny postęp w badaniu pulsu. W książce “Mai Jing” ( Teoria o Pulsie) jej autor, sławny doktor w dynastii Jin, Wang Shuhe, uogólnił 24 rodzaje objawów pulsu. Książka ta nie tylko miała wielki wpływ na tradycyjną medycynę chińską, ale również była popularna za granicą. W owym czasie napisano wiele dzieł medycznych, jak np. “Teoria o Akupunkturze”, “Bao Pu Zi” i “Zhou Hou Fang”. “Lei Gong Pao Jiu Lun”, było dziełem na temat o produkowania lekarstw, a dzieło “Liu Juan Zi Gui Yi Fang” dotyczyło chirurgii.

Podczas panowania dynastii Song ( 960 - 1279 roku naszej ery) w edukacji medycznej, w nauczaniu akupunktury przeprowadzono reformę. Aby pomóc studentom w praktykowaniu akupunktury Wang Weiyi zaprojektował mapę i model punktów ciała człowieka.

Podczas panowania dynastii Ming ( 1368 - 1644 roku naszej ery ) do Chin przybyła medycyna zachodnia. Wielu doktorów opowiadało się za współpracą między medycyną zachodnią i tradycyjną medycyną chińską.

Energia życiowa

Według tradycyjnej medycyny chińskiej ciało ludzkie posiada wyznaczone szlaki - meridiany, którymi krąży chi (czytaj: czi) - energia życiowa. Spokojny przepływ chi oznacza zdrowie zarówno ciała, jak i ducha. Symptomy choroby pojawiają się, gdy przepływ energii ustaje lub jest zaburzony. Celem tradycyjnej medycyny chińskiej jest przywrócenie harmonijnego przepływu energii poprzez stymulację odpowiednich punktów ciała.

Chińczycy dostrzegali głęboki związek człowieka z naturą. Człowiek był cząstką wszechświata i żył w rytmie jego drgań, dźwięków i barw. Był jednak - według ich wierzeń - bezbronną, słabą istotą, która pozostawała pod przemożnym wpływem sił przyrody: Nieba i Ziemi. Obserwowali więc i skrupulatnie notowali wpływ, jaki na niego wywierała.

Diagnoza

Chińczycy doprowadzili do perfekcji diagnozowanie, interpretację chorób i naturalne sposoby leczenia, poczynając od DIETY!, poprzez leczenie ziołami, masaż, akupresurę, akupunkturę, ćwiczenia energetyczne Qi gong, a na poradach dotyczących harmonijnej aranżacji otoczenia Feng shui i studiowaniu Wyroczni I Cing kończąc.

Tradycyjna Medycyna Chińska inaczej niż medycyna zachodnia, postrzega całego człowieka jako jedną całość i w ten sposób na niego patrzy zarówno w profilaktyce jak i w leczeniu stanów chorobowych. Według niej człowiek pozostaje w ścisłym związku ze wszystkimi elementami natury, w związku z tym bada cały organizm pacjenta nie ograniczając swoich obserwacji jedynie do narządów lub części ciała dotkniętych chorobą. Przed postawieniem diagnozy lekarze chińscy biorą pod uwagę umysłowe, duchowe i fizyczne aspekty życia człowieka, co umożliwia im leczenie przyczyn choroby, a nie jej objawów, i tak: obserwują zwyczaje i zajęcia chorego, tryb życia, jego sposób mówienia i zachowanie się, badają myśli, sny i marzenia. Bardzo ważne w postawieniu diagnozy jest również uwzględnienie pory roku, wiatru, jakości wody i wszystkich innych zjawisk naturalnych jako części środowiska, w którym żyjemy. Diagnozowanie odbywało się i odbywa nadal poprzez skrupulatny wywiad, badanie palpacyjne, badanie tętna, oglądanie języka, wąchanie. Ostateczną diagnozę opracowywało się i opracowuje do dziś po uwzględnieniu rodzaju energii chi, jej biegunów Yin i Yang, dopasowaniu choroby do Ośmiu Kryteriów Przewodnich oraz teorii Pięciu Elementów. Postawienie diagnozy umożliwia lekarzowi wdrożenie odpowiedniego leczenia, również z zastosowaniem podanych wyżej kanonów.

Yin i Yang
Życie opiera się na dwóch składnikach: energii i substancji. Jeśli jednego z nich jest zbyt dużo lub za mało, człowiek popada w chorobę. Jeśli jednego składnika nie ma wcale, nie ma życia. Śmierć oznacza, że energia i substancja oddzielają się od siebie. Pogląd ten wprowadza nas w sam środek chińskiej filozofii: model Yin-Yang.
Koncepcja Yin i Yang pochodzi z filozofii taoistycznej. Opisuje ona dwie pierwotne i przeciwne, lecz uzupełniające się siły, które odnaleźć można w całym wszechświecie.

Yin (dosłownie rozumiane jako "zacienione miejsce, północne zbocze (wzgórza), południowy brzeg (rzeki), zachmurzenie, zaciemnienie") reprezentowana przez czerń i Księżyc oznacza bierność, uległość, smutek, chłód i zimę, symbolizuje żeński aspekt natury, introwersję oraz liczby parzyste; odpowiada jej noc. Yin symbolizuje woda lub ziemia.

Yang (dosłownie rozumiane jako "nasłonecznione miejsce, południowe zbocze (wzgórza), północny brzeg (rzeki), światło słoneczne") reprezentowana przez biel i Słońce oznacza siłę, aktywność, radość, ciepło i lato, symbolizuje męski aspekt natury, ekstrawersję oraz liczby nieparzyste; odpowiada jej dzień, niebo. Yang symbolizuje ogień lub wiatr.

Wzajemne oddziaływanie Yin i Yang jest przyczyną powstawania i zmiany wszystkich rzeczy. Z nich powstaje Pięć Elementów: woda, drzewo, ogień, ziemia, metal, a z nich wszystkie inne rzeczy. Najważniejszym wykładem nauki o Yin i Yang jest Księga Przemian, I Ching.


Wszystko może być opisane jako obie siły Yin i Yang

1. Yin i Yang nie wykluczają się wzajemnie.
Wszystko ma swoje przeciwieństwo, jednak nigdy całkowite, a jedynie względne. Żadna rzecz nie jest nigdy w pełni Yin ani całkowicie Yang. Każde z nich zawiera w sobie pierwiastek swojego przeciwieństwa. Dla przykładu: zima zmienia się w lato, a "co się wzniosło - opaść musi".

2. Yin i Yang są współzależne.
Jedno nie może istnieć bez drugiego, tak jak dzień nie może istnieć bez nocy, światło bez ciemności, czy śmierć bez życia.

3. Tak Yin jak i Yang jest podzielne.
Każdy aspekt Yin lub Yang można dalej podzielić na mniejsze składowe Yin i Yang. Dla przykładu, temperaturę można określić jako gorącą lub zimną. Jednak gorąco można podzielić jeszcze na ciepło i upał, a zimno na chłód i mróz. W każdym spektrum istnieje mniejsze spektrum; każdy początek jest chwilą w czasie, więc posiada początek i koniec, tak samo jak godzina ma początek i koniec.

4. Yin i Yang wchłaniają i jednocześnie podtrzymują się wzajemnie.
Yin i Yang znajdują się zwykle w stanie równowagi - kiedy jedno wzrasta, drugie maleje. Mogą się też jednak znierównoważyć. Wyróżniamy cztery stany braku równowagi: nadmiar Yin, nadmiar Yang, niedostatek Yin i niedostatek Yang. Jednakże cały czas wzajemnie się uzupełniają: w przypadku nadmiaru Yin występuje niedostatek Yang i vice versa. Brak równowagi jest czynnikiem względnym: nadmiar Yang "wymusza" zmniejszenie się Yin.

5. Yin i Yang mogą przekształcić się w siebie nawzajem.
W pewnej konkretnej sytuacji Yin może przekształcić się w Yang i odwrotnie. Noc zmienia się w dzień, ciepło stygnie, a życie zmienia się w śmierć. Niemniej jednak i ta przemiana jest względna, jako że noc i dzień mogą ze sobą współistnieć w tym samym czasie na Ziemi widzianej z kosmosu.

6. Część Yin znajduje się w Yang, a część Yang znajduje się w Yin.
Mniejsze koła w każdym z nich służą jako:
1. przypomnienie, że zawsze pierwiastek jednego znajduje się w drugim. Tak samo jak zawsze znajdziemy odrobinę światła w ciemności (np. gwiazdy na nocnym niebie); żadna z tych cech nie jest nigdy skończona.
2. przypomnienie, że ekstremalne skrajności zmieniają się natychmiast w swoje przeciwieństwo, jak również to, iż cechy Yin i Yang zależą od punktu widzenia obserwatora. Dla przykładu: najtwardszy kamień najłatwiej skruszyć. To pokazuje, że bezwzględne rozgraniczenie miedzy jednym a drugim nie jest możliwe.

Pięć Przemian (Elementów, Żywiołów)
Nauka o Pięciu Przemianach jest bardzo starą koncepcją filozoficzno-duchową. Filozofia taoistyczna mówi, że w kosmosie nie ma nic statycznego, że wszystko jest ciągłym ruchu i że cały wszechświat jest ze sobą powiązany i wzajemnie na siebie oddziaływuje, a teoria Pięciu Przemian opisuje te wszystkie cykliczne procesy. Aby wszechświat funkcjonował prawidłowo, powinna być zachowana równowaga. Zatem człowiek będąc mikrokosmosem podlega tym samym prawom co i makrokosmos. My również podlegamy stałym procesom przeobrażania, a przyszłość jest wielką niewiadomą.
Pięć Przemian to model wyjaśniający rzeczywistość, który powstał w wyniku obserwacji natury. Zarówno rodzaje smaków, kolory, dźwięki, zapachy, pory dnia czy roku, okresy życia, jak i ludzkie uczucia i funkcjonowanie narządów, po prostu wszystkie zjawiska przyporządkować można Pięciu Przemianom.

Według Chińczyków, procesy przebiegające w ludzkim organizmie, między innymi także choroby, są związane z wymianą Pięciu Elementów, które tworzą świat, a przedstawili je w sposób metaforyczny symbolami przyrody, i tak:

Drzewo: smak kwaśny, organy: wątroba, woreczek żółciowy
Ogień: smak gorzki, organy: serce, jelito cienkie
Ziemia: smak słodki, organy: śledziona, żołądek
Metal: smak ostry, organy: płuca, jelito grube
Woda: smak słony, organy: nerki, pęcherz moczowy
Pięć Przemian to system współzależności procesów, czynników, faz, ruchu, stadiów przekształceń lub sił, w którym żaden ze składników lub żywiołów nie może istnieć bez pozostałych. Aby lepiej zobrazować otaczającą nas rzeczywistość posłużono się cyklami i procesami występującymi w przyrodzie, które sprowadzono do zasady Pięciu Przemian (żywiołów).

Dietetyka wg Tradycyjnej Medycyny Chińskiej

Tradycyjna Medycyna Chińska posługuje się kompleksowym systemem odżywiania w celu zachowania zdrowia i usunięcia zaburzeń organizmu. W ciągu minionych tysiącleci system ten dostarczył wystarczającą ilość dowodów na to, ze istotnie chroni zdrowie i przywraca funkcjom organizmu utraconą równowagę.
Nauka odżywiania oparta na teorii Pięciu Przemian na pierwszym miejscu stawia energetyczne działanie produktów spożywczych i pokazuje, w jaki sposób możemy stymulować naszą aktywność fizyczną i umysłową.
Dietetyka ta wyróżnia się ponadto prostotą stosowania. Można ją wykorzystywać w każdej chwili, przy wyborze dań w restauracji, w każdej kulturze i każdym klimacie, nie posiadając ani egzotycznych przypraw, ani wybitnych zdolności kulinarnych. Dzięki niej można zrezygnować ze zniechęcającego raczej do jedzenia matematycznego liczenia kalorii, wartości odżywczych oraz ilości witamin i składników mineralnych.
Większość teorii żywienia i diet oraz dobre rady dietetyki ogólnej opierają się na założeniu, że poszczególne składniki pokarmu mają pozytywny wpływ na określone funkcje organizmu. Prawidłowości tego złożenia nikt nie kwestionuje. Suma poszczególnych wpływów nie mówi jednak nic na temat oddziaływania kompleksowego.
W jaki sposób działa na organizm pożywienie jako całość, jako żywa jednostka? Czy po posiłku czujemy się dobrze, czy jesteśmy zmęczeni i zdekoncentrowani? Czy nasze trawienie działa sprawnie, czy tez męczy nas uczucie przepełnienia lub wzdęcia? Czy jest nam ciepło, czy marzniemy? Czy nasz sposób odżywiania chroni nas przed przeziębieniami i alergiami, czy też nasza odporność jest słaba? I czy jesteśmy zadowoleni ze swojej sylwetki, czy też zatruwają nam samopoczucie fałdy tłuszczu. Wszystkie te problemy powinno rozwiązać zdrowe kompleksowe odżywianie.
Prawidłowo wprowadzając do naszego organizmu posiłki oparte na bazie teorii Pięciu Przemian, harmonizujemy organizm przyczyniając się do poprawy naszego stanu zdrowia.
Smak jest główną cechą pożywienia, która decyduje o przynależności danego produktu do danego żywiołu. Liczy się również, choć podrzędnie kolor produktu. I tak wybierając np. podczas gotowania zboża o smaku słodkim wpływamy bezpośrednio na żołądek i śledzionę. A słony pokarm działa na nerki itd.
Pięć Przemian to system współzależności, w którym żaden ze składników lub żywiołów nie może istnieć bez pozostałych. Te elementy działają na siebie m.in. w tzw. Cyklu Odżywczym, którym będziemy się posługiwać podczas gotowania. Wg tego cyklu :
Ogień odżywia Ziemię
Ziemia odżywia Metal
Metal odżywia Wodę
Woda odżywia Drzewo
A Drzewo odżywia Ogień itd.
Tak więc, rozpatrując to z energetycznego punktu widzenia wątroba i woreczek żółciowy ma za zadanie odżywianie serca i jelita cienkiego a te z kolei mają wpływ na żołądek i śledzionę itd.
Żywioł odżywiający nazywa się matką a odżywiany synem. Zaburzenia związane z niedoborem, lub nadmiarem energii w jednym żywiole, wynikają zazwyczaj z niedoboru lub nadmiaru z żywiole poprzedzającym. Jeśli np. stale będziemy unikać pokarmu zaliczanego do żywiołu drzewa to serce czy jelito cienkie należące do żywiołu ognia nie będą również wystarczająco odżywiane.
Trzeba też wiedzieć, że są i takie rodzaje produktów, które nie mają jednego smaku lecz przypisywane są do dwu lub więcej jakości smakowych.

Dominika Adamczyk i Anna Krasucka
Założycielki Akademii Zdrowego Odżywiania Tao Zdrowia, która organizuje warsztaty gotowania wg Pięciu Przemian. www.taozdrowia.pl tel. 0-602 35 36 13; 0-507 200 477
---

www.taozdrowia.pl


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Homeopatia

Homeopatia

Autorem artykułu jest Bartosz R




Wśród najnowszych trendów w medycynie coraz większym, i, trzeba przyznać, zasłużonym szacunkiem zaczyna cieszyć się homeopatia. Przez całe lata niedoceniana i oszczerczo oskarzana o szarlatanerię, ta niezwykle skuteczna dziedzina lecznictwa opiera się głównie na ...
Wśród najnowszych trendów w medycynie coraz większym, i, trzeba przyznać, zasłużonym szacunkiem zaczyna cieszyć się homeopatia. Przez całe lata niedoceniana i oszczerczo oskarzana o szarlatanerię, ta niezwykle skuteczna dziedzina lecznictwa opiera się głównie na naturlanych składnikach, wykorzystując w swojej działalności wielowiekowe doświadczenie, nagromadzone przez tysiące ludzi starających się w minionych stuleciach wyleczyć innych z doskwierających im dolegliwości. Ziołolecznictwo jako takie przeżywa obecnie okres zwiększonego zainteresowania wśród klienteli, a pośrednio korzysta na tym również homeopatia, zyskując uznanie i zainteresowanie nie tylko wśród osób zaopatrujących się w leki, ale także wśród ich producentów, a nawet praktykujących lekarzy i pracowników naukowych akademii medycznych całego świata, starających się poznać przyczyny skuteczności leczenie homeopatycznego, a nawet, w miarę możliwości, jeszcze je udoskonalić. Korzystając ze wzmożonego zainteresowania, jakim cieszy się homeopatia, a także ze względu na chęć zainwestowania w te dziedzinę lecznictwa, jaką przejawia nasz sponsor, nasza apteka internetowa „Vichy” pragnie rozszerzyć swoją i tak niezywkle bogatą ofertę o szereg leków homeopatycznych, zarówno tych cieszących się już uznaniem wśród klientów, jak i nowych, czekających dopiero na szacunek, na który zapewne zasługują, jak wskazują na to testy laboratoryjne. Apteka internetowa „Vichy”, we współpracy ze swoim sponsorem, wychodzi naprzeciw wzrastającemu zainteresowaniu klientów lecznictwem homeopatycznym – o czym świadczyć mogą chociażby liczne pytania o tego rodzaju leki, zadawane w listach naszym konsultantom oraz duże zainteresowanie tym wątkiem na forum internetowym na naszej stronie – i zaprasza do korzystania ze wzbogaconej oferty naturalnych, ziołowych leków, a także dyskusji o efektach na naszym forum. Jesteśmy przekonani, że, podobnie jak klienci koncernu „Vichy” z Europy Zachodniej, którzy już zapoznali się z nowymi produktami, także i państwo będziecie zadowoleni z serii leków homeopatycznych, które pojawiły się w naszej ofercie. Od chwili, gdy nasz apteka internetowa została założona, naszą dewizą była sprawność w realizacji potrzeb klienta i dopasowanie do jego aktualnych życzeń i pragnień, tak więc także i teraz mamy nadzieję, że wzorowo wywiążemy się z naszej misji.
---
www.multimedia.words.com.pl


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Tuesday, January 11, 2011

Konsekwencja w wychowaniu dziecka

Konsekwencja w wychowaniu dziecka

Autorem artykułu jest Agnieszka Dziewanowska-Sobczak



Który rodzic nie chciałby by jego pociecha zachowywała się tak jak dorosły człowiek, by już od najmłodszych lat wiedziała co wypada robić, a czego nie. Z jednej strony uwielbiamy patrzeć jak brzdąc beztrosko poznaje otaczający go świat, a z drugiej irytujemy się kiedy maluch przewróci cenną dla Nas rzecz.

Nikt nie powiedział, że wychowanie to łatwa i bezstresowa czynność. Nie bez powodu mówi się przecież – „małe dziecko – mały kłopot, duże dziecko – duży kłopot”. Potrzeba wielu dni, miesięcy a nawet lat, wielu wyrzeczeń, ogromnej cierpliwości i wytrwałości, by z tej dzielnej małej istotki wyrósł dorosły, mądry człowiek. Przez ostatni rok obserwowałam wiele swoich znajomych, które podobnie jak ja stały się mamami. Zwracałam przede wszystkim uwagę na ich podejście do kwestii wychowania dziecka i kształtowania w nim dorosłych postaw oraz zachowań. Czasami wzbierała się we mnie złość, że moja córa nie potrafi jeszcze chodzić, mówić, korzystać z nocnika itp. Porównywałam rozwój swojego dziecka do rozwoju innych dzieci – i niestety popełniałam być może wtedy największy życiowy błąd. Przyszedł moment że za wszelką cenę starałam się w trybie wręcz ekspresowym wpoić dziecku kolejne „złote zasady” funkcjonowania w społeczeństwie. Dopiero pierwsze sukcesy, które jak po złości pojawiały się wtedy, gdy ja odpuszczałam sobie – sprawiły, że wychowanie zaczęło przynosić mi samą radość. Zrozumiałam, że nie da się niczego zrobić na siłę, na każdy „krok do przodu” jest odpowiednia pora i miejsce. Chciałabym więc podzielić się kilkoma zasadami, którymi kierowałam się w dalszym rozwijaniu samodzielności mojego dziecka, z nadzieją, że pomoże to wielu rodzicom.

Po pierwsze wybierzmy właściwy moment

Przez pewien okres życia mojego dziecka zaczęłam zastanawiać się, czy przez przypadek nie ma ono problemów rozwojowych o podłożu zdrowotnym. No wszystkie dzieci w koło wykonywały już jakąś czynność, a moje dziecko mówiło tylko „eeeeee”, nocnik zakładało sobie na głowę i paradowało tak po mieszkaniu jak na pokazie mody w Mediolanie a ubranie było tylko po to, by ostatecznie je z siebie ściągnąć wszelkimi dostępnymi sposobami. Zaczęłam spostrzegać swoje dziecko przez pryzmat jego niepowodzeń i nieudolnych ruchów a nie przez pryzmat tych małych, czasem ciężkich do zauważenia sukcesów. Postanowiłam więc, że przez jeden dzień nie będę mówiła dziecku co wolno a czego nie – tylko bacznie będę je obserwowała. Ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że moja pociecha ma całkiem na wysokim poziomie rozwiniętą potrzebę dalszego rozwoju i stawania się samodzielną. Po takim dniu zrozumiałam, że jeśli moje dziecko samo nie będzie chciało dokonać jakiejś rzeczy – to żebym nie wiem jak się starała nic z tego nie wyjdzie. Przyjęłam więc inną taktykę – postanowiłam, że w dalszej edukacji będę wykorzystywała „zapędy” mojego dziecka. I tak dla przykładu, kiedy zobaczyłam, że córka z ochotą wyciąga ręce podczas jedzenia – położyłam jej talerzyk na jej stoliku. I co się okazało? Jak nigdy – tak tym razem moje dziecko zjadło prawie cały posiłek (pomijając te drobne kawałki które znalazły się poza strefą jedzenia).

Nie jest również wskazane, by uczyć Naszą pociechę kiedy jest ona skupiona na nowej zabawce, nowym przedmiocie, dźwięku itd. Niczego wtedy prócz postrzępionego języka  nie osiągniemy. Niech minie ta pierwsza euforia, niech dziecko pozna się ze swoim nowym „czymś” a dopiero potem opowiedzmy mu jak ten przedmiot się nazywa, jakie są jego cechy, może jakie dźwięki wydaje, gdzie ma oko, nos, oczy itd. Niewskazane jest również by nauka odbywała się chwilkę po przebudzeniu – kiedy dziecko jest obecne z nami mniej więcej w połowie. Ono potrzebuje się dobudzić, poobserwować gdzie się znajduje, czy coś się zmieniło. Dajmy sobie tę chwilę na przytulenie, pogłaskanie, zanucenie piosenki. Dziecko samo zadecyduje kiedy chce dalej poznawać świat – zwykle przez odpychanie się od ciała rodzica, czy też energiczne machanie nóżkami. Nauka nie wyjdzie Nam również jeśli dziecko będzie zmęczone, ono wtedy wyłącza się jakby z normalnego funkcjonowania i przechodzi w tryb spania.

Po drugie cierpliwość

Nie da się dziecka przekonać do słuszności realizowania danej czynności – jeśli będziemy robić to przez krzyk i gniew. Pamiętajmy – Naszej pociesze wychowanie ma sprawiać radość, a wszelkie pozytywne zachowania mają mu się kojarzyć tylko i wyłącznie z atmosferą radości i zabawy. Jeśli będziemy na dziecko krzyczeć, wprowadzać wzburzoną atmosferę – to nie będzie miało ono motywacji do dalszego mierzenia się z nowymi wyzwaniami. Będzie to sobie na swój sposób tłumaczyło następująco: „ po co mam się starać i próbować, skoro nikt nie dostrzega mojego wielkiego zaangażowania a jedynie wszelkie drobne niepowodzenia”. Tę zasadę miałam okazję przetestować podczas prób samodzielnego jedzenia i samodzielnego posługiwania się sztućcami. Na początku prawie wychodziłam z siebie, kiedy widziałam jak kolejne kęsy jedzenia lądują wszędzie tylko nie w brzuszku dziecka. Żeby nie reagować nerwowo – odchodziłam na chwilkę od stolika, spoglądałam za okno i dopiero ponownie podejmowałam próbę dalszej nauki samodzielnego jedzenia.

Pamiętajmy również, że reagując złością, rzucaniem i krzykiem na niechciane zachowania Naszego dziecka – uczymy je, że tak właśnie należy postępować z chwilą kiedy coś nam nie wychodzi. Nie dziwmy się więc za chwilę, że pociecha rzuca zabawkami, kładzie się na podłodze i płacze, tupie nogami czy krzyczy. Ono zostało tak nauczone, takie wzory do naśladowania otrzymało. Uczmy więc dziecko, że należy dopóty próbować wykonać jakąś czynność, dopóki nie osiągniemy zamierzonego celu. Niech te próby trwają dzień, tydzień, miesiąc – ale sami poczujemy tę łzę w oku kiedy zobaczymy, że Nasza pociecha pewnego poranka sama wykona daną czynność i nawet przez chwilę nie będzie się spoglądała na nas.

Po trzecie konsekwencja

Myślę, że nie przesadzę jeśli stwierdzę, ze nic tak nie uczy konsekwencji jak wychowanie dziecka. Konsekwencja ta odnosi się do wszystkich elementów życia codziennego. Osławione już stałe pory posiłków, rytuał wieczornej kąpieli, czytanie bajek to właśnie nic innego jak konsekwencja. Ma to swój cel – w umyśle naszego dziecka trzeba ugruntować pewne standardy zachowań. Skoro dziecko potrzebuje około 4 miesięcy by samodzielnie podnieść się z pozycji leżącej, to nie oczekujmy, że zrozumie sens używania nocnika – w 10 minut.

I tutaj drodzy rodzice przed Nami największe wyzwanie – z chwilą narodzin dziecka – mówimy stop pobłażliwości. Nie ma mowy o drobnych odstępstwach, jeśli chcemy wykształcić w potomku konkretne zachowania. Całkiem niedawno miałam okazję obserwować zachowanie dziecka mojej znajomej. Odwiedziła Nas ona z synem. Kiedy tylko na chwilę został „spuszczony z oka” – podszedł do stołu, odsunął krzesło, usiadł na nim i swobodnie pochłaniał jedzenie znajdujące się tam. Moja znajoma była wręcz zachwycona – zobacz jaki on samodzielny – powiedziała. Chwilę później na stole ktoś zostawił szklankę z napojem, chłopiec po raz kolejny podszedł do stołu i ściągnął naczynie na siebie. Znajoma bardzo burzliwie zareagowała na zachowanie swojego dziecka, zaczęła krzyczeć i grozić klapsem w tyłek. Mamy tutaj typowy przykład braku konsekwencji. Przed chwilą wybuchła wielka radość z powodu samodzielności dziecka, za chwilę ta sama samodzielność (bo dziecko nie rozróżnia jeszcze jej różnych typów) okazała się niewskazana. Sama sobie w głębi serca, zadałam pytanie – jak to dziecko ma zrozumieć co mu wolno a czego nie.

Jeśli nie chcemy by dziecko dochodziło do stołu i samo z niego sięgało – to nie pozwalajmy mu na to pod żadnym pozorem! Nie ma wyjątku. Jeśli chcemy poczęstować go posiłkiem przygotowanym dla dorosłych to nie stawiajmy jego talerzyka na stole, tylko przenieśmy go do stolika dziecka. Jeśli nie chcemy by dziecko sięgało do stołu, to nie kładźmy tam jego zabawek – niech one mają swoje stałe miejsce. Jeśli nie chcemy by dziecko bawiło się pilotem, telefonem, aparatem itp. to nie dawajmy mu tych przedmiotów, kiedy chcemy by na chwilę się czymś zajęło. Ono nie będzie potem rozumiało kiedy wolno mu coś zrobić a kiedy nie.

Nie da się uniknąć wszystkich błędów wychowawczych, bo gdyby tak było to po świecie chodziłyby tylko same doskonałe osoby – a tak nie jest. Dajmy sobie również troszkę luzu w tym co robimy, podejdźmy do wychowania z radością, traktujmy to jako mile spędzone chwile a nie jako konieczny obowiązek. Nasze dziecko nie chce teraz jeść? Trudno, zachce za chwilę, zgłodnieje, będzie się domagało.  I co najważniejsze – zacznijmy obserwować swoje dziecko, wielu sygnałów dotąd nie dostrzegaliśmy i być przez to tak borykamy się z problemami wychowawczymi.

Życzę samych sukcesów w rozwoju Waszych dzieci!

---

Agnieszka Dziewanowska-Sobczak

www.ergonomica.pl // www.bhp-afterhours.pl


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Thursday, January 6, 2011

Jak umyć główkę bez łez

Jak umyć główkę bez łez

Autorem artykułu jest aga30-33



Wiele maluchów nie lubi, gdy szampon dostaje się do oczu a woda ścieka po całej buzi. Są jednak na to sposoby. Sprawdź, co możesz zrobić, aby dziecko przestało płakać podczas mycia głowy.

Kłopoty z myciem główki najczęściej pojawiają się, gdy maluch już siedzi a spływająca woda zalewa mu oczy. A dzieci bardzo tego nie lubią. Włoski jednak trzeba myć codziennie, ponieważ główka się poci i brudzi. Można wtedy:

Po pierwsze zrezygnować z szamponu i używać 2w1, czyli żel do kąpieli i szampon razem. W trakcie takiej kąpieli należy wymyśleć  zabawę, podczas której dziecko chętnie będzie się zanurzać. Można nałożyć mu pianę na brodę czy włosy i udawać bajkowe postaci. Dobrze jest polewać malucha zmoczoną gąbką czy też konewką. Podczas zabawy w wannie i polewania wodą, nawet się nie zorientuje, że ma umytą głowę.

Po drugie należy używać takiego szamponu, który nie szczypie w oczy. Te przeznaczone wyłącznie dla dzieci nie powodują podrażnień dziecięcych soczewek. Jednak trzeba zwrócić szczególną uwagę na kolorowe i zapachowe płyny, bo mogą powodować alergię w postaci wysypki. Takie specjały lepiej jest fundować starszym dzieciom.

Po trzecie można kąpać się razem z dzieckiem, trzeba tylko wcześniej wziąć prysznic. Maluszek widząc obok siebie mamę czy tatę będzie czuł się bezpieczniej. Ponadto łatwiej jest wtedy zacząć zabawę, np. w deszczyk, bez obawy,  że się wyjdzie mokrym z łazienki.

Po czwarte trzeba ruszyć wyobraźnią i stosować różnego rodzaju sztuczki. Pomocna może być większa gąbka, która osłoni buzię maluszka przed spływającą wodą i pianą. Jeśli woda nie będzie dostawać się do oczu, maluch z pewnością będzie spokojniejszy.

Po piąte koniecznie trzeba zachować spokój, ponieważ dziecko doskonale wyczuwa twoje napięcie i przez to samo też się denerwuje. Zazwyczaj tata jest tą ostoją, która potrafi zachować większy spokój niż mama a już na pewno umie się bawić w statki. Tata jest także bardziej konsekwentny i nie pozwoli przełożyć mycia włosów na następny dzień. Może zatem warto czasem poprosić męża o pomoc?

 

Inne porady można znaleźć również na stronie podanej poniżej.


---

http:// wszystkoodzieciach-aga30-33.blogspot.com/


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Tuesday, January 4, 2011

W jaki sposób dobrze ukształtować swoje dziecko

W jaki sposób dobrze ukształtować swoje dziecko

Autorem artykułu jest Miłosz Rożański


Na podstawie zebranych doświadczeń, starych wspomnień oraz nowych przemyśleń chciałem napisać kilka rad którymi osobiście pokierowałbym się podczas wychowywania własnego dziecka, z pewnością artykuł rzuci trochę nowego światła na wiele gier i zabaw które mogą przyczynić się do rozwoju twojego dziecka.
Dziecko jak w laboratorium

Oczywiście traktowanie dziecka jako eksperymentu jest trochę odrzucające, tak samo traktowanie naszego potomka jako inwestycji mającej zwrócić się na stare lata może się takim wydawać, lecz czy gdy rodzic opiekuje się dzieckiem lub dziecko swoim zasłużonym rodzicem to jest to nieetyczne? Z pewnością nie.  Sam byłem dzieckiem przez znaczną część mojego dotychczasowego życia, mimo drobnych uszczerbków na pamięci z bardzo dużą dokładnością potrafię odtworzyć w pamięci zarówno obrazy z mojego młodego życia jak i uczucia oraz przemyślenia jakie tkwiły w mojej głowie, w dowolnej chwili mogę więc je interpretować. Zawsze cieszyło mnie gdy nauczyłem się robić czegoś nowego, chodziło mi raczej o szukanie nowych rozwiązań,  gdy odnajdywałem nowe rozwiązania byłem tak bardzo z siebie dumny i dawało mi to tyle radości że uczucie to tkwi we mnie głęboko aż po dziś dzień. Pamiętam więc które zabawki, mimo iż nie wszystkie należały do moich ulubionych pozwalały mi uczyć się czegoś nowego co przydaje mi się po dziś dzień.  Potrafię również porównać schematy myślenia które wykorzystuje w późniejszym życiu z pierwszymi doświadczeniami jakich dostarczyły mi niektóre gry oraz zabawki. Jako mieszkaniec Krakowa miałem ułatwiony dostęp do dużej części zabawek lecz nie zawsze starczało na nie funduszy, lecz i również to uważam za swego rodzaju motor napędowy który pozwalał uczynić zabawę dobrą nawet gdy z pozoru nie dysponowało się odpowiednimi środkami. Po tym krótkim wstępie poświęconym temu w jaki sposób przeprowadzam zwiedzanie swojej pamięci oraz wycieczki po świadomości, oraz jakie czynniki wpływały na kształcenie się mojego toku myślowego możemy przejść do sedna rzeczy czyli omówić które gry, zabawy, nawet niektóre bajki chciałbym móc przedstawić swojemu dziecku.

Planowanie dziecka

Nie będę się wymądrzał gdyż to nie mój ulubiony temat ale wydaje mi się że najrozsądniej jest rodzić dzeci wczesną wiosną tak aby jak najwcześniej mogły mieć kontakt ze światem zewnętrznym. Oczywiście mrozy, deszcze ani breja nie sprzyjają wycieczkom i spacerkom. Tak więc jeśli dziecko ma być planowane to jednak lepiej się postarać tak by efekt końcowy był widoczny na wiosnę ;)

Klocki Lego

Tej zabawki z pewnością nie można dać niemowlakowi, lecz sam przyznam że z okresu niemowlęctwa dysponuje może kilkoma wspomnieniami i nie są one poświęcone tak słabym emocjom jak zabawki, dlatego też większość zabawek przeze mnie przedstawionych będzie odnosiła się do dzieci w wieku lat trzech-czterech wzwyż. Na początku polecałbym może Duplo, sam jako dziecko od początku byłem źle nastawiony do klocków duplo i wolałem Lego, jednak dopiero gdy mogłem bawić się dwoma rodzajami klocków, Lego Duplo i Lego System mogłem osiągnąć wymarzone efekty. Duplo pozwalały mi na budowanie wysokich wieżowców i budynków które były dobrymi terenami dla ludzików, co prawda ludziki Lego nie mogły stać, ale dla wyobraźni dziecka nie jest to żaden problem. Dysponowałem dużą ilością klocków Lego odziedziczonych po starszym bracie który również był ich pasjonatem, uważałem się również z tego powodu za szczęściarza gdyż moi rówieśnicy posiadający jedynie młodsze zestawy nie mogli szczycić się takimi budowlami. Klocki Lego jak wszystkie produkty miały swoje wzloty i upadki, miałem to nieszczęście że gdy dorastałem był to ewidentny etap obniżenia poprzeczki, zestawy były mniej wielofunkcyjne i bardziej udziwnione lecz po kilku wycieczkach jakie odbyłem by zwiedzić Krakowskie sklepy Lego znów mogę z uśmiechem na twarzy stwierdzić że nadzieja nie zginęła. Klocki Lego z pewnością poprawiają kreatywność, wymagają ciągłego wyszukiwania nowych rozwiązań dając wiele możliwości, również wyobraźnia naszego dziecka oraz wyobraźnia przestrzenna z pewnością ulegną rozwinięciu. Z pewnością pozwalają zrealizować zamierzony cel i dążyć do niego na wiele różnych sposobów. Wraz z rozwojem można podsunąć dziecku pomysł na to by zaczęło dodawać elementy z Lego Technic czy nawet tworzyło własne mechanizmy opierające się na zapadkach, dźwigniach, połączeniu klocków za pomocą nitki. Sam udając się na zwiedzanie swojej pamięci i dzieciństwa jakiego doświadczyłem w Krakowie doskonale widzę w jaki sposób u mnie przebiegała ewolucja wyszukiwania nowych pomysłów, dokonywania nowych prób co zajmowało mi często godziny całymi dniami.zwiedzanie Krakowa z Lego i wycieczki po Krakowie też tam są
Statki, trafiony-zatopiony.
Jak już pisałem jako mieszkaniec Krakowa miałem dostęp do wielu zabawek, co prawda grę w statki można i to całkiem wygodnie tworzyć na kartce, lecz ja lepiej zapamiętałem model plastikowej gry z planszami oraz pionowymi tablicami do których wpina się plastikowe pałeczki. Gra prosta i polegająca w dużej mierze również na szczęsciu lecz umiejętność przewidywania, typowania oraz dedukcji gra tutaj pierwsze skrzypce. Co prawda nie sposób stwierdzić to po jednej grze lecz już przy odpowiedniej ilości rozgranych partii można stwierdzić kto gra lepiej i czy jest to zasługa umiejętności. Sam specjalnie nie przepadałem za tą grą i nie należała ona nigdy do kanonu moich ulubionych gier, natomiast teraz udając się na wycieczkę we wspomnieniach mogę śmiało stwierdzić iż również ona miała na mnie wpływ.

EuroBusiness

Lub jak niektórzy wolą Monopoly, prosta gra planszowa o której informacje z łatwością można odnaleźć w każdej wyszukiwarce, po za tym że jest niezwykle ciekawa i można w nią grać zarówno mając siedem lat jak i sześćdziesiąt niesie również wiele innych ciekawych zalet. Po pierwsze uczy że czasami warto odłożyć trochę grosza na czarną godzinę, po drugie zmusza do podjęcia ryzyka dając lekcję że kto nie ryzykuje ten nie je, po drugie w jakimś stopniu (mocno uproszczonym) uczy przedsiębiorczości, a przynajmniej zachacza o te klimaty co może być w ciekawy sposób przekazane młodemu człowiekowi. Trzecią zaletą która kilkukrotnie pomogła mi jako człowiekowi słabo obeznanemu w geografii (Nawet nie zwiedzałem żadnego obcego kraju, ani nie byłem na żadnej wycieczce po za terenami Polski) pomogło kilkukrotnie, oczywiście mowa o skojarzenie poszczególnych państw z poszczególnymi miastami, dzo dziś pamiętam takie miasta jak Saloniki, Neapol, Wiedeń czy wiele innych. Podobno w nowej reedycji znaleźć ma się Gdynia wyłoniona w plebiscycie w którym udział brał również Kraków.

Kółko i krzyżyk

Znowuż prosta gra którą w łatwy sposób można rozegrać na kartce papieru, nie wiem jak w innych miastach ale na terenie Krakowa gra/zabawa ta jest bardzo rozpowszechniona. Znowuż w tej prostej grze uczymy się przewidywania i nie ma tu ani skrawka miejsca dla głupiego farta, o wszystkim decyduje to kto kogo przechytrzy. Chociaż gdy pojawią się gracze na odpowiednio wysokim poziomie każdy mecz pod rząd będzie kończył się remisem, dlatego polecam jako jeszcze ciekawsze Kółko i Krzyżyk w czterech wymiarach, można znaleźć w Google.

Dużo czasu wolnego

Chodzi o to by dziecko nauczyło się odpowiednio wcześnie w jakimś stopniu samodzielności oraz samoorganizacji czasu, oczywiście nie można zostawiać dziecka samemu lecz zapewniać mu przez jakiś czas jakieś ramy na których może bazować. Lecz wraz z upływem czasu można by w pewien sposób je osamotniać po to by samodzielność już na starcie głęboko zakorzeniła się w psychice dziecka. Sam pamiętam gdy wyjeżdżałem na wakacje z Krakowa do mojej babci i nie dysponowałem tam zbyt dużą ilością zabawek, wystarczył mi do tego ołówek, nożyczki babci i blok rysunkowy bądź zeszyt. Rysowałem wtedy różne postacie, niektóre lekko natchnione filmem Mortal Kombat, inne kreskówką Dragon Ball, a znowuż kolejne były wynikiem własnych pomysłów bądź improwizacji. Następnie je wycinałem (były rysowane w postawie pionowej z wyprostowanymi rękoma i nogami, ew zakrzywieniami na stawy która niekiedy miały się zginać) i w łatwy sposób w swoich rękach animowałem. Następnie bawiłem się nimi na szafach, stołach, lecz szybko akcja przenosiła się w tereny dające większy popis wyobraźni jak babciny krzak agrestu (oh ile to krwi naprodukowały dla moich postaci czerwone porzeczki). Gdy dostałem do zabawy jeszcze dwie stare talie kart dziadka mogłem zurbanizować moje postaci tak aby walczyły w terenie zabudowanym najwymyślniejszymi budowlami z kart, ile czasu spędziłem wtedy na dywanie u babci pochłonięty zabawą bez końca. Lecz jest to tylko jeden przykład, każdy miał swoje rozkminy i ważnym jest by pozwolić im się uaktywnić, uwierzcie mi że nuda potrafi być bardzo motywująca.

Aktywny wypoczynek

Tutaj trochę warto przycupnąć gdyż zauważalnie pojawia się problem, jeszcze za moich czasów najgorsze łajzy chodziły porzucać do kosza, pograć na boisko, pobawić się w podchody czy nawet udać się na wycieczkę po Krakowie. Dzisiaj jednak zamiast obtartych kolan dzieciaki często mają obtarty nabłonek opuszków palców. Nie znam sposobu by zarazić tym dziecko, sam byłem do tego chętny gdy miałem paczkę qmpli z którymi mogliśmy okładać się pomalowanymi sprayem kijami od mioteł udając że to miecz świetlny. Nic po za fajnym terenem oraz grupką qmpli nie było mi potrzebne tak więc tu nie mogę nic napisać, być może warto wziąć swoje dziecko za rękę i udać się na zwiedzanie Krakowa bądź wycieczkę gdziekolwiek. Wiadomo standardowe kopanie piłki, może nawet puszczanie latawca (przy okazji można zaszczepić ciekawość fizyki) czy granie w badingtona. Sprzyjające warunki dla młodych szkrabów pochodzących z zabudowanych miast takich jak Kraków łatwo uzyskać zabierając swoje pociechy na ognisko/grilla w plener, o ile nie ma to być rodzinny wypad (choć i na taki można) warto zabrać najbliższych przyjaciół swojego dziecka gdyż jestem przekonany że nie będą się razem nudzić.

Ciekawość świata

Przy wielu (może nie każdej, każdy ma swoją cierpliwość, również dziecko) okazjach warto informować nasze dziecko o ciekawostkach mogących pobudzić jego wyobraźnię oraz ciekawość. Najlepiej nie opisywać wszystko dokładnie lecz nauczyć dziecko że informacje przychodzą wraz z dociekaniem prawdy oraz zadawaniem pytań, podszkoli również przy tym swoją umiejętność zadawania trafnych pytań oraz odpowiedniego ich formułowania. Mnie mama zabierała na wycieczki po Krakowie i opowiadała mi dużo o Wawelu, pobudzała wyobraźnią opowiadając legendy o smoku Wawelskim (oraz rzekomym tacie smoka pochowanym na Wawelu co okazało się jej improwizacją) czy historie opisujące czym i w jaki sposób miał by działać czakram Wawelski. Krakowskie legendy które są swego rodzaju bajkami lecz powiązanymi z miejscami znajdującymi się na terenie Krakowa co oczywiście budzi ciekawość oraz wyobraźnię dziecka, z pewnością chętniej uda się na zwiedzanie Krakowa po miejscach o których wcześniej słyszało w bajkach.

Sprawy odporności

Sprawa jest już pewnie znana większości ludzi lecz wielu nadgorliwych rodziców wciąż upośledza własne dzieci, nieświadomie będąc przy tym przekonanym że zapewniają swojemu dziecko ochronę i bezpieczeństwo. Mowa tu o chirurgicznej czystości panującej w środowisku życia dziecka jaką zgotować swojemu podopiecznemu mogą rodzice, dziecko w takich warunkach nie ma zbyt wiele kontaktu z drobnoustrojami, bakteriami, grzybami czy roztoczami. Jest to postępowanie które w prosty sposób upośledza dziecko nie pozwalając mu na wykształcenie umiejętności obrony przed zagrożeniem z zewnątrz, równie dobrze można by nie pozwolić dziecku chodzić by przypadkiem nigdy nie złamało nogi. Coraz więcej alergii u ludzi na całej ziemi jest oczywiście wynikiem wielu różnych działań takich jak rtęć podawana w szczepionkach (powoduje przypadłość jelita ciekłego), lecz również tego że organizm ludzki nie nauczył się odpowiednio wcześnie reagować na różne zagrożenia w odpowiedni sposób.

Myślę że to tyle odnośnie moich porad, chcę zaznaczyć iż większość pochodzi z moich domysłów oraz doświadczeń dlatego też nie należy traktować ich zbytnio naukowo, dodatkowo na ich niekorzyść może przemawiać fakt że powstawały w gęstej atmosferze.
Serdecznie dziękuje i zachęcam do oceniania oraz komentowania moich artykułów.
---
Jam częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąc, wiecznie czyni dobro

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl